dziecko je
Amerykańskie dzieci są wybredniejsze niż kiedykolwiek. Historia pokazuje, że winne są nie geny, a rodzice i marketing. fot. Pexels.com

Na rynku książek parentingowych pojawiła się publikacja, która może zmienić podejście do dziecięcej diety. Prof. historii Helen Zoe Veit pokazuje, że wybredność dzieci w Stanach Zjednoczonych to w dużej mierze efekt historii, rodziców i przemysłu spożywczego.

REKLAMA

Historia dziecięcego apetytu: od ostryg po nuggetsy

Prof. historii Helen Zoe Veit w książce "Picky: How American Children Became the Fussiest Eaters in History" cofa nas do XIX wieku, kiedy dzieci jadły wszystko z prawdziwą przyjemnością:

"Dzieci kiedyś jadły zupełnie inaczej niż dzisiaj – i z o wiele większą przyjemnością. Jadły pikantne sosy, pikle w occie, dzikie rośliny i ogromną różnorodność gatunków zwierząt i podrobów. Zajadały się surowymi ostrygami i z utęsknieniem wyczekiwały codziennej kawy. Piwo korzenne, lukrecja i mielone mięso były ich ulubionymi przysmakami".

Dzieci musiały jeść to, co było dostępne – brak lodówek i szeroki dostęp do przekąsek, wymuszały praktyczne podejście do jedzenia.

Jak zaczęła się wybredność u dzieci?

Na początku XX wieku niektórzy reformatorzy zaczęli ostrzegać przed zbyt różnorodną dietą dla dzieci, twierdząc, że może prowadzić do chorób. W kolejnych dekadach pediatrzy i psychologowie, promowali teorię, że wybredność dzieci to problem psychologiczny i że "im bardziej matka się denerwuje i ponagla, tym mniej dziecko je. A im mniej dziecko je, tym bardziej matka jest niespokojna. Posiłki stają się udręką".

W praktyce zalecano rodzicom, aby pozwalali dzieciom odmawiać jedzenia, wierząc, że w końcu same spróbują wszystkiego. Veit uważa, że te rady były "bezpodstawne" i "w zasadzie wyssane z palca", a w rezultacie powstała kultura wybredności.

Powojenna obfitość i marketing

Po II wojnie światowej obfitość produktów spożywczych i marketing dla dzieci nasiliły problem. Gotowe dania, kreskówki promujące słodycze i wózki sklepowe pełne przysmaków sprawiły, że dzieci mogły wybierać to, co chciały.

Jak pisze Veit:

"Dawne przekonanie, że dzieci są z natury ciekawe świata, wdzięczne i chętnie jedzą, całkowicie zanikło w okresie powojennym".

Wskazówki dla współczesnych rodziców

Chociaż książka jest historyczna, Veit daje kilka praktycznych wskazówek: dzieci powinny odczuwać "przyjemny głód przed posiłkiem", rodzice nie powinni się zniechęcać, jeśli dziecko początkowo odmawia danego produktu, a zdrowe jedzenie warto podkreślać jako korzystne.

Veit dodaje:

"To naprawdę trudne. Ale dzieci naprawdę potrafią nauczyć się kochać wszystko".

Rodzice mają zachować pewność siebie, odmawiać przygotowywania specjalnych wersji posiłków dla dzieci i konsekwentnie proponować nowe smaki.

Źródło: nypost.com

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl