
Dlaczego w Polsce tylu ojców unika płacenia alimentów? W części przypadków to nie zawsze kwestia braku odpowiedzialności – często chodzi o brak zaufania do sposobu wydawania pieniędzy przez byłą partnerkę/partnera, który zarządza finansami związanymi z wychowanie dziecka. Problem jest jednak bardziej złożony i dotyka przede wszystkim dzieci.
Ojcowie unikają płacenia na dzieci
W Polsce temat alimentów cały czas budzi silne emocje. Często słyszy się opinie, że ojcowie unikają płacenia na swoje dzieci. Określa się ich mianem alimenciarzy, którzy zalegają z opłatami na swoje własne dzieci.
Z drugiej strony panowie często tłumaczą się tym, że "nie chcą dawać pieniędzy byłej żonie", która zarządza finansami związanymi z opieką, wychowaniem i edukacją dzieci po rozwodzie – o takim tłumaczeniu pisze portal Bezprawnik.pl.
Wielu mężczyzn deklaruje, że chętnie płaciłoby wyższe alimenty, gdyby mieli pewność, że pieniądze faktycznie są wykorzystywane na potrzeby dziecka, a nie korzystają z nich na swoje potrzeby i przyjemności byłe partnerki.
Alimenty to nie "dodatkowe pieniądze dla matki" – ich celem jest zapewnienie dziecku odpowiedniego poziomu życia i pokrycie potrzeb takich jak jedzenie, mieszkanie, edukacja, leczenie czy zajęcia dodatkowe. To pieniądze, które matka, jeśli to ona sprawuje faktyczną opiekę nad dzieckiem, może wykorzystać na wszelkie koszty, jakie niesie ze sobą wychowanie dziecka.
Jak podkreśla Lubuskie Stowarzyszenie na Rzecz Kobiet BABA w swoim poście na Facebooku: "Niealimentacja w Polsce jest przestępstwem. [...] Polski system prawny traktuje więc niepłacenie alimentów nie jako drobny konflikt między dorosłymi, ale jako czyn naruszający prawa osoby uprawnionej do utrzymania".
Zobacz także
Nie wiedzą, na co wydają je matki
Z drugiej strony polskie prawo pozostawia pewien margines, przez który może budzić się niepewność. Matka nie musi na bieżąco rozliczać się z każdej złotówki, którą otrzymuje, a ojcowie nie mają formalnego narzędzia, by kontrolować wydatki.
Można korzystać z wyciągów bankowych i płatności kartą, ale nie ma co ukrywać, że część opłat może też być robiona za pomocą gotówki. W efekcie pojawia się pokusa, by traktować płacenie alimentów jako ciężar, szczególnie jeśli pojawia się poczucie, że część środków "znika" w domowym budżecie byłej partnerki.
Eksperci zwracają uwagę, że takie myślenie, choć zrozumiałe emocjonalnie, nie zmienia faktu, że alimenty są środkiem ochrony dziecka. Albo że były partner może również mieć zasądzone alimenty na byłą żonę.
Jak przypominają raporty RPO i środowisk zajmujących się przeciwdziałaniem przemocy ekonomicznej, które komentuje wspomniany post na Facebooku: "Niealimentacja jest również formą przemocy ekonomicznej wobec dziecka albo innej osoby uprawnionej do alimentacji. [...] uchylanie się od ich płacenia uderza w bezpieczeństwo ekonomiczne osób najsłabszych".
Warto też pamiętać, że obowiązek alimentacyjny nie kończy się automatycznie pop ukończeniu przez dziecko 18. roku życia – trwa tak długo, jak długo dziecko nie jest w stanie samodzielnie się utrzymać. I choć w praktyce najczęściej dotyczy to mężczyzn, prawo jest neutralne płciowo i tak samo alimenty mogą być zasądzone matce, która ma obowiązek je płacić byłemu partnerowi, jeśli to on w praktyce zajmuje się wychowaniem wspólnych dzieci.
Dobro dzieci wyżej niż kłótnie rodziców
Spór o alimenty często staje się powodem kłótni czy choćby napięć między byłymi partnerami, ale nie oznacza, że wielu ojców "nie chce dawać pieniędzy na własne dzieci". Wielu z nich po prostu potrzebuje pewności, że ich środki na życie dzieci będą realnie im służyły.
I to jest klucz do zmiany postrzegania tego obowiązku – nie jako ciężaru czy narzędzia zemsty, lecz jako inwestycji w dobro dziecka, które nie ma nic wspólnego z konfliktem dorosłych. Na koniec warto zacytować końcówkę wpisu wspomnianego Stowarzyszenia:
"Niealimentacja nie jest 'sprytem', 'zemstą po rozstaniu' ani 'konfliktem dorosłych'. Jest uderzeniem w dziecko albo inną osobę, która nie jest w stanie utrzymać się sama. I właśnie dlatego trzeba o niej mówić wprost: to przemoc ekonomiczna, która godzi w najsłabszych i odbiera im bezpieczeństwo".
Źródło: facebook.com, bezprawnik.pl
