Na zdjęciu mama odpoczywa z niemowlakiem.
Życie z niemowlakiem jest bardzo wymagające i warto pokazywać jak to wygląda naprawdę. unsplash.com

Olga Frycz pokazała swój "skincare routine" z niemowlakiem na rękach. Wystarczyło kilka sekund nagrania, by wywołać lawinę komentarzy. Mamy pod postem piszą wprost – w końcu ktoś pokazuje macierzyństwo bez filtra i bez lukru.

REKLAMA

Olga Frycz niedawno została mamą po raz trzeci. Aktorka od lat prowadzi w mediach społecznościowych profil, na którym pokazuje macierzyństwo takie, jakie ono naprawdę jest. I właśnie za to jej fanki cenią ją najbardziej.

Tak wygląda prawdziwe macierzyństwo

Nie udaje, że z trójką dzieci da się codziennie zrobić pełny makijaż, wypić ciepłą kawę i jeszcze znaleźć godzinę na rozbudowaną pielęgnację. W jednym z ostatnich postów postanowiła w żartobliwy sposób odnieść się do popularnego trendu "skincare routine".

Na czym polega ten trend?

W mediach społecznościowych influencerki prezentują swoje kilku- czy nawet kilkunastoetapowe rytuały pielęgnacyjne. Serum, tonik, esencja, krem pod oczy, masażer, maska. Każdy krok i użyty produkt dokładnie omówiony.

A jak wygląda "skincare" w wersji Olgi Frycz?

Na nagraniu aktorka podchodzi do umywalki z maleńkim synkiem Janem na rękach. Szybkim ruchem jednej ręki przemywa twarz wodą. I to tyle. "Skincare routine" w wersji matki.

Ten krótki filmik wywołał lawinę reakcji i prawdziwe zatrzęsienie w komentarzach:

"Genialne!" "O matulu, od razu lepiej. MAMO, jesteś wielka!" "Mam tak od lat. Mama ośmiorga dzieci." "Mega pocieszające jest to, że pokazujesz, nie lukrujesz." "Jedyna kobieta, która pokazuje prawdziwe życie na IG."

Niektóre mamy, chcąc kontynuować żart, ciągnęły dalej w komentarzach:

"Jaki był pierwszy produkt, nie zdążyłam zapisać."
"Powiedz, jak Ty znajdujesz na to czas?"
"Masz zniżkę na te kosmetyki?"

Niby prosty gest, kilka sekund nagrania, a wywołał tak wielki entuzjazm wśród mam. Pokazuje to jak wielkie jest zapotrzebowanie na prawdę w social mediach, na pokazywanie prawdziwego życia, a nie pozowanego.

W świecie idealnych poranków, perfekcyjnych mam i wiecznie wypoczętych twarzy, kobiety coraz częściej potrzebują zobaczyć kogoś, kto pokaże jak naprawdę wygląda codzienne życie wielu mam.

I to nie jest wcale kpina z dbania o siebie. To raczej kwestia pokazanie proporcji. Czas z dzieckiem jest tak absorbujący, że inne czynności ograniczamy do minimum. A bywają też dni, w których "self-care" to po prostu przetrwanie dnia.

Ten entuzjazm pod postem Olgi Frycz mówi jedno – mamy są zmęczone presją perfekcji. Chcą widzieć macierzyństwo, które nie jest wymuskane i wyretuszowane. Takie, w którym ważniejsze jest dziecko niż krem pod oczy.

Może właśnie takich obrazów potrzebujemy w social mediach więcej.