Prawdziwie i bez lukru. Matka zdradziła, jak wygląda pierwszy miesiąc z dzieckiem

Matka o pierwszym miesiącu życia z dzieckiem.
Matka o pierwszym miesiącu życia z dzieckiem. Prawo autorskie: romrodinka / 123RF Zdjęcie Seryjne
Minęły prawie 4 tygodnie od pojawienia się Jerzyka. Powoli doszliśmy do siebie po trudach porodu i pierwszych dniach oswajania się ze sobą. Jesteśmy na spacerze, oczywiście w porze, kiedy można na osiedlu zauważyć sznur mam z wózkami. I jak tak je obserwuję, tak naszło mnie na refleksje...


Byli tacy co mówili "Będzie super, zobaczysz", ale większość straszyła ciążą i pojawieniem się dziecka jako "Armagedon w Twoim życiu" i koniec wszystkiego, co dobre. Że nie będę miała czasu dla siebie, nie pomaluje paznokci, nie wyjdę, chociaż na godzinę sama, bo kiedy? A pies? Pójdzie w odstawkę, może być nawet niebezpieczny z zazdrości, może powinniśmy go oddać...


Ciąża, poród i wczesne macierzyństwo nie jest ani piękne, ani straszne. Jest normalne. Nie doświadczyłam w ciąży mdłości, do 7. miesiąca ciąży funkcjonowałam w miarę normalnie, a przygotowywanie się do przyjścia na świat Jerzyka sprawiło mi wiele radości. Ale irytujące jest, gdy nie możesz ubrać tego, co chcesz i lubisz, w 7. miesiącu nie możesz patrzeć na siebie w lustrze, w 8. stajesz się już niedołężna, źle ci prowadzić samochód, a mąż pomaga nałożyć ci buty, stopy i palce u rąk puchną. Stan błogosławiony nie ma nic z ciążą wspólnego.


Poród był dla mnie koszmarem, szczególnie gdy naturalny zamienił się nagle na cięcie cesarskie. Wkurzasz się jak każdy ruch ręką i nogą sprawia Ci ból przeszywający całe ciało i ciężko ci wstać do dziecka, a dziewczyna, która urodziła sama 2 godziny po tobie, biega koło łóżka jakby nigdy nic. Już wiesz, że nie będziesz mogła wrócić na ukochane pole dance tak szybko, jak chciałaś, co oddala cię od powrotu do twojej figury sprzed ciąży i jeszcze bardziej tęsknisz za wysiłkiem fizycznym, który ostatnio był 9 miesięcy temu. I dziwisz się, że niektóre baby robią cesarkę na życzenie.


Twoje cycki są na każde zawołanie malucha, wstajesz w nocy co 2-3 godziny lub nie śpisz kilka godzin z rzędu, gdy dziecko płacze starasz się zrozumieć, o co mu chodzi i wkurzasz się, że nie odgadłaś, bo on dalej wyje. Nie wyjdziesz jeszcze na imprezę, nie wyjdziesz na zakupy bez ciśnienia, że zaraz musisz wracać i nakarmić dziecko. Twoje życie toczy się teraz wokół karmienia, kupek i usypiania. Już zostało ci 5 kg do wagi sprzed porodu, ale nie wszystkie ciuchy naciągniesz na rozrośnięty tyłek.

Ale cieszysz się jak wariatka, gdy pierwszy raz od miesiąca usiądziesz za kierownicą, zapniesz się w jedne z dżinsów sprzed ciąży. Cieszy cię też ogromnie wzrok maleństwa, jak zaczyna wodzić oczami za grzechotka, utrzymywać główkę, robić dziwne i śmieszne miny. Kochasz jego ciepło i zapach. Cieszysz się, gdy Twój ukochany pies zaczyna przyzwyczajać się do dziecka, pilnuje go i budzi Was w nocy, gdy Wy zmęczeni mocno śpicie i nie słyszycie dziecka.

Jednocześnie zdajesz siebie z tego sprawę, że czas tak szybko minie, że nawet nie będziesz wiedzieć kiedy, a pieluchy się skończą, przyjdzie inny okres w dzieciństwie Twojego syna, a Ty wrócisz do życia towarzyskiego, do pracy, do ulubionych zajęć i ciuchów.

I może mam grzeczne dziecko w przeciwieństwie do innych, może to dopiero początek i nie zdążyłam się jeszcze "przestraszyć". Ale też nie mam u boku mamy czy teściowej, które mi ugotują czy posprzątają, albo zabiorą dziecko na spacer, żebym mogła zająć się sobą. Jesteśmy z Pawłem sami.

Każdy przypadek jest inny. Ale nadal uważam, że to całe moje nowe życie nie jest straszne. Jest inne, z nowym członkiem rodziny na pokładzie. I też może być piękne tak samo, jak to wcześniejsze. I wcale nie muszę chodzić gruba, w wyciągniętych dresach, niewyspana i z tłustymi włosami. A w moim nowym życiu wraz z pojawieniem się Jerzyka nie zanika moja własna osoba i moje potrzeby.