Na zdjęciu kobieta zagląda do torby zakupowej.
Kobiety zwykle odmawiają sobie zakupów dla własnej przyjemności, wolą coś kupić dziecku. pexels.com

Od 200 zł po kilka tysięcy miesięcznie, choć niektóre twierdzą, że zamykają się w tysiącu na rok. Zapytałyśmy mamy, ile wydają na siebie – na paznokcie, fryzjera, kosmetyki czy własne przyjemności.

REKLAMA

Ile mama wydaje miesięcznie na siebie? Postanowiłyśmy zapytać inne kobiety, ile miesięcznie wydają tylko na własne potrzeby. Odpowiedzi okazały się być skrajnie różne.

Dla jednych to 200-300 zł, ale były też takie, które na swoje wydatki przeznaczają dobrych kilka tysięcy miesięcznie. "Różnie od 500 zł do 5 tysięcy – jedną siebie mam i jedno życie" – napisała Monika.

Na co zwykle wydają mamy?

Najczęściej w grę wchodzą paznokcie, fryzjer, kosmetyki i siłownia. Ale pojawiły się też botoks i odkładanie na operacje plastyczne.

"140 zł paznokcie, 350-400 zł fryzjer, 190 zł siłownia, 240 zł sauna – to jest co miesiąc systematycznie. Do tego kosmetyki kupuję na bieżąco. Myślę, że około 300-400 zł wychodzi za ubrania, buty, torebki. Kupuję po prostu jak mi się coś spodoba." – wymienia swoje wydatki Katarzyna.

Część kobiet przyznaje, że w ogóle tego nie liczy: "Nie liczę, ale na pewno za dużo." Inne, że zawsze jest to stała część dochodu np. 30 proc. wypłaty.

Wiele kobiet priorytetyzuje wydatki: "Najpierw obowiązki i opłaty, później przyjemności. Jak wszystko jest opłacone i wiem, że wystarczy na jedzenie, to mogę wydać coś na siebie."

To podejście powtarzało się bardzo często w wypowiedziach mam. Pokazuje to, że dbanie o siebie raczej nie jest pierwszą pozycją w domowym budżecie. Zwykle jest na końcu, po wszystkich zobowiązaniach.

Paznokcie, fryzjer, kosmetyki – jakie to kwoty?

Najczęściej wymieniane wydatki to paznokcie co 3-4 tygodnie (120-150 zł), rzęsy (140-150 zł), fryzjer co kilka tygodni (200-400 zł), siłownia lub multisport (70-300 zł). Niektóre mamy dokładnie wyliczają swoje stałe koszty, inne przyznają, że nigdy tego nie podliczały, bo "suma mogłaby je zaskoczyć".

"Co 4 tygodnie wydaję 200 albo 230 zł – zależy, czy robię laminację brwi z paznokciami, czy pedicure i paznokcie. Fryzjer co 6-7 tygodni to kolejne 200 zł. To są moje stałe wydatki. Reszty przyjemności nie liczę – jeśli mam potrzebę, kupuję ubrania albo buty."

Część mam przyznała, że nie ma stałych ram: "Wydaję tyle, ile potrzebuję. Bywa, że tylko na paznokcie i karnet na siłkę, a bywa, że kilka tysięcy, bo akurat się zbiegnie fryzjer, botoks, kosmetyczka, stanik się rozleci, a kosmetyki skończą i jeszcze wjedzie promocja na wybielanie zębów, więc żal nie skorzystać" – napisała Martyna.

Są też takie kobiety, które wprost przyznają, że wydają na siebie, ale bardzo mało – pojawiły się kwoty 200 zł miesięcznie albo 1000 zł rocznie. Jedna z mam napisała, że kupuje kosmetyki "tylko jak się skończą", inna że ubrania tylko z Vinted, a bardzo duża część, że woli kupić coś dzieciom niż sobie.

Czy te wydatki są potrzebne?

Wiele głosów w tej dyskusji dotyczyło tego, że to strata pieniędzy – szczególnie, jeśli mama nie pracuje zawodowo. Wiele mam podkreśla, że farbuje włosy w domu, robi paznokcie samodzielnie albo kupuje ubrania głównie na wyprzedażach czy w "lumpach".

Dla części kobiet to jednak regularna i konieczna inwestycja w wygląd i samopoczucie. "Mama nie może być zaniedbana" – napisała Sylwia.

Okazało się też, że część mam, w dbaniu o siebie, wychodzi poza ramy kosmetyczki, czy fryzjera i regularnie decyduje się na poważniejsze zabiegi.

Marzę o operacji plastycznej

Najwięcej emocji wzbudziły właśnie komentarze dotyczące medycyny estetycznej. "Botoks 2-3 razy w roku po 600 zł, usta raz w roku 750 zł. Marzę o blefaroplastyce za 4500 zł i odkładam." Dla jednych to przesada. Dla innych, normalny element dbania o siebie, więc ciężko to wypośrodkować.

Jak się okazuje, każda z nas ma inne potrzeby i inne wymagania co do dbania o siebie.

Z tych odpowiedzi na pewno wyłania się ciekawy obraz – dla wielu kobiet wydatki na siebie są formą resetu, chwili tylko dla siebie i starają się tego pilnować. Dla innych to coś, z czego łatwo zrezygnować i na czym zaoszczędzić – bo dzieci, kredyt, rachunki...

Na pewno warto znaleźć równowagę między potrzebą dbania o siebie a przekonaniem, że mama powinna przede wszystkim inwestować w innych.