Friz z córką Mają
Friz znów ruszył na dziki – tym razem z trzyletnią córką u boku. To już nie jest zabawny viral. Screen tiktok.com

Karol "Friz" Wiśniewski pochwalił się jakiś czas temu, że jego aukcja na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zakończyła się kwotą 62 370 zł. Influencer wylicytował na niej... spacer inspirowany viralowym nagraniem, na którym przegania dziki sprzed swojego domu. Problem w tym, że w kolejnych odsłonach tej historii obok niego pojawiła się jego 3-letnia córka, Maja. Czy to jeszcze jest bezpieczne?

REKLAMA

62 tysiące za "odstraszanie dzików"

Influencer Friz wystawił jakiś czas temu na aukcję WOŚP nietypową ofertę – spacer połączony z "symbolicznym rozglądaniem się za dzikami". Inspiracją był jego viralowy film, na którym z łopatą do odśnieżania rusza w stronę zwierząt kręcących się przy jego posesji.

Aukcja początkowo zniknęła z platformy z powodu naruszenia regulaminu, ale po poprawieniu opisu wróciła i ostatecznie zakończyła się kwotą 62 370 zł. Influencer skomentował wynik krótko:

"Odstraszanie dzików ze mną poszło za 62 tys. zł. Ale kozak!".

Podczas spaceru zapowiedział rozmowy o "tworzeniu w internecie, viralach, kulisach YouTube’a i tym, jak jedna sytuacja potrafi stać się częścią internetowej popkultury".

Viral z dzikami spod domu

Nagrania, na których Friz biegnie w stronę dzików i krzyczy:

"Chodź tu k*rwa, to cię j*bnę tak, że to k*rwa SZOK. Rozumiesz to?!" oraz "Nie macie ze mną szans! Jestem w tym momencie apex predatorem", błyskawicznie obiegły TikToka.

Na filmach widać, jak zwierzęta rozgrzebują śmieci przed jego domem. Ostatecznie uciekają, a influencer ogłasza sukces w obronie posesji.

Trzyletnia Maja w akcji

W kolejnych nagraniach pojawia się 3-letnia córka Friza, Maja. Dziewczynka, zachęcana przez ojca, krzyczy w stronę zwierząt "Sio, sio, sio".

W najnowszym filmie widzimy, jak influencer biegnie w stronę dzików ze szczotką umazaną różową farbą i mówi: "Kochani, są dziki. To jest ostateczny akt". Po chwili zwraca się do córki: "Maja, dawaj, teraz ty. Co im powiesz?" – i razem podchodzą w kierunku zwierząt.

I właśnie to był moment, w którym wielu internautów przestało już się śmiać.

Czy to jeszcze jest zabawa?

Dziki to dzikie, silne zwierzęta. Mogą ważyć nawet 300 kilogramów (w zależności od płci i wieku), szybko biegać i – gdy czują zagrożenie lub bronią młodych – atakować bez ostrzeżenia. Wchodzenie z nimi w bliski kontakt, zwłaszcza z małym dzieckiem u boku, to realne ryzyko.

Internet kocha virale, ale bezpieczeństwo dziecka powinno być ważniejsze niż zasięgi, a tu granica została wyraźnie przesunięta.

To, co robi Friz, jest po prostu niebezpieczne. Dziki nie są maskotkami z lasu – to nieprzewidywalne, silne zwierzęta, które w sytuacji stresu mogą naprawdę zaatakować. Zabieranie trzyletniego dziecka tak blisko nich i zachęcanie do interakcji, to moim zdaniem zdecydowana przesada.

A jak wy uważacie?

Źródło: tiktok.com

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl