Adrian Zandberg
Partia "Razem" stawia sprawę jasno: koniec z publicznym finansowaniem prywatnej edukacji. fot. instagram.com/adrianzandberg

Zakaz dotowania szkół prywatnych wywołał w Polsce burzę w mediach społecznościowych i wśród rodziców. Partia "Razem" w swoim programie zapowiada wprost: "Zatrzymamy prywatyzację systemu edukacji i zakażemy dotowania prywatnych szkół ze środków publicznych".

REKLAMA

Co proponuje "Razem"?

W deklaracji programowej partii "Razem", w rozdziale "Szkoła równych szans", pojawia się postulat całkowitego zakazu dotowania szkół prywatnych ze środków publicznych. Pytania pozostają jednak otwarte: czy zakaz obejmie wszystkie placówki niepubliczne, w tym społeczne, fundacyjne, dla dorosłych, i co z wyjątkami, np. edukacją specjalną?

Głos krytyki: uczniowie i finanse

Robert Górniak z "Dealerzy Wiedzy" skrytykował pomysł jako "dowód kompletnego odklejenia".

Jak podkreśla:

"Edukacja w Polsce jest nie tylko obowiązkiem, ale i prawem ucznia, a pieniądze idą »za dzieckiem« – odcięcie finansowania byłoby w praktyce uderzeniem w uczniów i mogłoby oznaczać nierówne traktowanie".

Górniak dodaje, że argument "przecież i tak jest czesne" nie rozwiązuje problemu, bo wysokie koszty edukacji prywatnej pokazują raczej braki w finansowaniu systemu publicznego. Lepiej więc dofinansować szkoły publiczne, niż "przycinać" niepubliczne.

Podziały w społeczeństwie

Zwolennicy zakazu podkreślają prostą zasadę: państwo ma zapewnić dobrą edukację publiczną, a jeśli ktoś wybiera prywatną to już na własny rachunek. W ich opinii dotacje to "dopłacanie do prywatnego wyboru", co zmniejsza presję na poprawę jakości szkół publicznych.

Przeciwnicy wskazują z kolei na konsekwencje finansowe i organizacyjne: utrzymanie wszystkich uczniów w publicznych szkołach mogłoby być droższe i trudne do zrealizowania. Niepubliczne placówki często realizują zadania, których samorządy nie są w stanie wykonać, a konkurencja między szkołami może podnosić jakość nauczania.

Zakaz dotowania szkół prywatnych to temat kontrowersyjny, bo dotyka praw uczniów, finansów samorządów i jakości edukacji. Wydaje mi się, że zanim wprowadzi się taki zakaz, potrzebne są jasne reguły, wyjątki i przejrzysty plan, aby nie ucierpieli na tym uczniowie.

Źródło: strefaedukacji.pl

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl