
Patrzysz na wyświetlacz pralki i masz wrażenie, że czas prania żyje własnym życiem. Raz się skraca, raz jakby zatrzymuje, czasem nawet rośnie zamiast maleć. Wiele osób w takiej sytuacji podejrzewa awarię. Tymczasem w większości przypadków to całkowicie normalne działanie nowoczesnego urządzenia.
Chyba wszystkim znana jest podobna sytuacja? Wrzucasz pranie, ustawiasz program i początkowo wszystko wygląda normalnie. Po kilkunastu minutach zerkasz na wyświetlacz i… coś się nie zgadza. Zamiast 15 minut (które widziałaś przed chwilą) do końca, nagle widzisz znów 22. Albo licznik jakby "zatrzymuje się" i przez chwilę w ogóle nie schodzi w dół. Pierwsza myśl, która przychodzi do głowy to to, że coś się zepsuło.
W rzeczywistości jednak – w zdecydowanej liczbie przypadków – nie ma powodu do niepokoju.
Nowoczesne pralki nie działają już "na sztywno"
Starsze modele miały zaprogramowany stały czas trwania cyklu. Niezależnie od tego, czy w bębnie były dwie koszulki czy komplet ręczników, program trwał tyle samo. Dzisiejsze pralki działają trochę inaczej. Czas widoczny na początku to wartość orientacyjna. Po uruchomieniu cyklu urządzenie zaczyna analizować, co znajduje się w środku i przez to czas może się zmieniać.
Co pralka "bierze pod uwagę"?
Po pierwsze, wagę wsadu. Już po pierwszych obrotach bębna system ocenia, ile ubrań znajduje się w środku. Im większy i cięższy wsad, tym więcej wody potrzeba i tym dłużej może trwać pranie.
Po drugie, stopień nasiąknięcia materiałów. Ręczniki, bluzy czy dżinsy chłoną wodę znacznie bardziej niż cienkie koszulki. Jeśli pralka musi dłużej wyważać wsad przed wirowaniem, program może się wydłużyć.
Po trzecie, ilość piany. Zbyt duża ilość detergentu powoduje nadmierne pienienie. W takiej sytuacji urządzenie może automatycznie uruchomić dodatkowe płukanie, co również wydłuża cykl.
W niektórych modelach działa także system oceniający stopień zabrudzenia wody. Jeśli czujniki "uznają", że ubrania wymagają dokładniejszego płukania, program dostosuje się automatycznie.
Dlaczego czas nagle rośnie?
Najczęściej dzieje się to przed wirowaniem. Pralka próbuje równomiernie rozłożyć wsad w bębnie, by uniknąć drgań i uszkodzeń mechanizmu. Jeśli ubrania są zbite w jedną stronę, urządzenie może przez kilka minut obracać je w różnych kierunkach. Wtedy licznik jakby "stoi w miejscu" albo nawet się zwiększa. To normalne. Podobnie bywa przy nadmiarze piany. Dodatkowe płukanie powoduje, że czas rośnie zamiast maleć.
Zobacz także
Czy to oznacza, że coś jest nie tak?
Nie. Zmienny czas to element tzw. inteligentnego sterowania. Nowoczesne pralki są zaprojektowane tak, by oszczędzać wodę i energię oraz dostosowywać program do rzeczywistych warunków.
Powodem do niepokoju może być dopiero sytuacja, gdy:
Samo wydłużanie lub skracanie czasu nie oznacza awarii.
Dlaczego wiele osób myśli, że to usterka?
Bo jesteśmy przyzwyczajeni do zegara, który odlicza w dół w sposób przewidywalny. Kiedy licznik zaczyna żyć własnym życiem, łatwo uznać, że coś się zawiesiło.
Tymczasem to znak, że urządzenie analizuje sytuację i dopasowuje parametry prania. Krótko mówiąc – jeśli twoja pralka zmienia czas, to znaczy, że dostosowuje go tego, co dzieje się w jej środku.
