
Choć liczba małżeństw w Polsce wyraźnie spada, monogamia wciąż pozostaje najczęściej wybieranym modelem relacji. Zdaniem dr hab. Aleksandry Szymków-Sudziarskiej, prof. Uniwersytetu SWPS, to nie kwestia mody ani kultury, ale efekt tysięcy lat ewolucji.
Dlaczego monogamia "zadziałała" w ewolucji?
Okazuje się, że wyjaśnienie jest... bardzo proste. Jak tłumaczy prof. Aleksandra Szymków-Sudziarska w rozmowie z PAP, ludzie rodzą wyjątkowo niedojrzałe potomstwo w porównaniu z innymi gatunkami. Dzieci potrzebują wielu lat opieki, zasobów i zaangażowania dorosłych, zanim staną się samodzielne. To właśnie dlatego w toku ewolucji wykształciła się strategia wspólnego wychowywania dzieci przez dwoje rodziców.
"Monogamia ewolucyjnie bardzo się nam opłacała. W porównaniu do innych gatunków ludzie rodzą bardzo niedojrzałe potomstwo, które wymaga wielu inwestycji w dotarciu do samodzielności. Dlatego wykształciła się w nas strategia dbania, inwestowania w potomstwo, z jednym partnerem" – zaznaczyła badaczka.
Zobacz także
Mit, że tylko kobietom zależy na stałym związku
Jednym z najmocniej zakorzenionych stereotypów jest przekonanie, że to kobiety chcą długotrwałych relacji, a mężczyźni są do nich "przymuszani" przez normy społeczne. Prof. Szymków-Sudziarska stanowczo temu zaprzecza. Z perspektywy ewolucyjnej obie płcie czerpią z monogamii konkretne korzyści.
Dla mężczyzn stabilny związek oznaczał większą pewność ojcostwa i lepsze przeżycie potomstwa. Dla kobiet większe bezpieczeństwo i wsparcie w opiece nad dziećmi. Efekt? Wyższy sukces reprodukcyjny po obu stronach.
Czego naprawdę szukamy u partnera?
Badaczka podkreśla, że nasze preferencje nie są przypadkowe. Umysł, podobnie jak ciało, jest efektem doboru naturalnego i sek***lnego. To, co uznajemy za atrakcyjne, często ma biologiczne podstawy.
Mężczyźni, niezależnie od kultury, częściej zwracają uwagę na cechy związane z płodnością: symetrię ciała i twarzy, gładką skórę czy korzystny stosunek talii do bioder. Kobiety natomiast częściej wybierają partnerów stabilnych, z wysokim statusem społecznym, co wiąże się z potrzebą bezpieczeństwa dla siebie i dzieci.
Co ciekawe, nawet w krajach takich jak Skandynawia, gdzie kobiety są finansowo niezależne, status mężczyzny nadal pozostaje ważnym kryterium wyboru partnera.
Podobieństwo ważniejsze niż chemia
Choć różnice płciowe są widoczne, jedno łączy wszystkich: skłonność do wybierania osób podobnych do nas samych. Zdaniem psycholożki łatwiej budować trwałą relację z kimś o zbliżonych wartościach, światopoglądzie i temperamencie.
To właśnie podobieństwo zwiększa szanse na przetrwanie kryzysów, wychowywanie dzieci i długoterminową stabilność związku.
Źródło: PAP
