
Są dni, kiedy nie czuję się "spełnioną mamą", tylko zmęczoną kobietą, która od dawna nie miała przestrzeni na własne emocje. I coraz częściej mam wrażenie, że to właśnie ten obraz, niewygodny i totalnie nieinstagramowy, jest najbliższy prawdzie. Coraz więcej seriali pokazuje macierzyństwo bez lukru i bez fałszywego happy endu. Oto 5 takich propozycji. Te historie nie obiecują cudów, ale dają ulgę
Seriale, które umieściłam na poniższej liście nie naprawią świata ani nie sprawią, że macierzyństwo nagle stanie się łatwe. Potrafią jednak dać coś bezcennego: poczucie, że nie jesteś "popsuta", "słaba" ani "nienormalna". Czasem to wystarczy, żeby przetrwać kolejny dzień.
Co oglądam, gdy jestem w kryzysie? Oto 5 seriali, które mi pomagają
1. "Matki Pingwinów" – gdy miłość zderza się z diagnozą
Polski serial "Matki Pingwinów" (Netflix, 2024) to jedna z najmocniejszych opowieści o macierzyństwie ostatnich lat. Główna bohaterka, Kamila Barska (Masza Wągrocka), samotna matka i zawodniczka MMA, mierzy się z diagnozą spektrum autyzmu u swojego syna. Najpierw jest zaprzeczanie, złość i strach, a potem powolne oswajanie nowej rzeczywistości.
Serial pokazuje różne sposoby radzenia sobie z niepełnosprawnością dziecka. Od instagramowej perfekcji po całkowite poświęcenie siebie. Nie moralizuje. Pokazuje, jak bardzo macierzyństwo potrafi zburzyć dotychczasowe życie.
2. "Pracujące mamy" – śmiech, który boli
"Pracujące mamy" (Netflix, 2017–2023) to serial, w którym śmiejemy się dokładnie wtedy, kiedy najbardziej boli. Catherine Reitman stworzyła go, inspirując się własnym doświadczeniem depresji poporodowej. I to widać, bo tu nie ma cukru, są za to lęki, frustracja i poczucie winy.
Bohaterki próbują pogodzić pracę, dzieci i resztki siebie. Czasem robią to źle. Czasem bardzo źle, ale właśnie dlatego ten serial tak bardzo do mnie przemawia.
3. "Lepsze życie" – samotna matka, która nie udaje, że daje radę
W serialu "Lepsze życie" (HBO Max/Disney+, 2016–2022) Pamela Adlon gra Sam Fox, samotną matkę trzech córek, aktorkę i kobietę żyjącą w permanentnym chaosie. Tu macierzyństwo nie jest czymś, co się "ogarnia". Jest procesem pełnym błędów i zmęczenia.
Serial dotyka tematów, o których rzadko mówi się głośno: starzenia się, menopauzy, samotności i utraty kontroli. Robi to z czułością i humorem, który nie rani. Naprawdę go polecam.
4. "Syreny" – kobiety, władza i emocjonalna przemoc
Choć "Syreny" (Netflix, 2025) nie są serialem stricte o macierzyństwie, to mocno rezonują z doświadczeniem wielu matek. To opowieść o relacjach władzy, zależności i próbie wyrwania się spod cudzej kontroli.
Relacje między kobietami, siostrzane napięcia i pytania o własną tożsamość brzmią szczególnie mocno dla tych z nas, które po zostaniu matką czują, że zgubiły siebie.
5. "Matki" – brytyjska ironia bez litości
Ten serial jest mi szczególnie bliski, bo jest po prostu prawdziwy. Brytyjska produkcja "Matki" (BBC, 2016–2019) bezlitośnie obnaża presję, jaką społeczeństwo nakłada na kobiety.
Julia, główna bohaterka, po urodzeniu dziecka zostaje praktycznie sama: jej mąż jest nieobecny i nie ma wsparcia ze strony jej własnej matki. Nie ma już komu oddać dzieci "na chwilę", nie ma poczucia bezpieczeństwa. Za to jest codzienność, praca, zmęczenie i odpowiedzialność.
To serial o samotnym rodzicielstwie, braku wsparcia i ciągłym balansowaniu na granicy wytrzymałości. Z ostrym humorem, który nie każdemu się spodoba, ale myślę, że wielu na pewno da ulgę.
