
"Kotek", "Misiek" i "Skarbie" tak o swoich partnerach mówią Polki, kiedy są sam na sam. Inaczej określają ich publicznie. Wtedy pada zwykle "chłop" albo "stary". Na jednym z forów mamy zdradziły, jak naprawdę mówią do swoich mężów i partnerów.
Coraz rzadziej mówimy do partnera wyłącznie po imieniu. I wcale nie dlatego, że imię traci znaczenie czy dlatego, że nam się nie podoba. Raczej dlatego, że codzienność w związku wypracowuje własny język – taki domowy, rodzinny i czuły.
Jak mówimy o swoich partnerach?
Te zwroty zwykle są czułe, ironiczne, a czasem nawet bardzo osobiste. Na jednym z forów dla mam rozwinęła się ostatnio długa dyskusja o tym, jak kobiety zwracają się do swoich mężów i partnerów. Temat cieszył się ogromnym zainteresowaniem.
Mój stary
Na pierwszym planie pojawiły się dwa sformułowania – niektóre mamy określiły je jako obraźliwe i – nazwijmy to – mało romantycznie. Chodzi o określenia "chłop" i "stary".
Tu rozwinęła się dosyć długa dyskusja, bo część mam uważała, że wcale nie mają one nic wspólnego z brakiem szacunku. Wręcz przeciwnie, są dowodem na bliskość i dystans do siebie. Jedna z mam przypomniała, że kiedyś określenia "stary" używało się raczej w kontekście ojca. Duża część mam jednak używa go obecnie do określenia partnera, z którym dzieli życie, rachunki i zmęczenie po całym dniu – taki prawdziwy kompan.
Inaczej mówię, kiedy jesteśmy sami
Co ciekawe, bardzo wyraźnie zaznaczał się podział na język prywatny i publiczny. Kobiety często inaczej mówią do partnera w cztery oczy, a inaczej, gdy opowiadają o nim komuś trzeciemu. W domu pojawiają się "kotki", "misie", "pyszczki" i inne zdrobnienia, które dla obcych brzmiałyby niezręcznie albo infantylnie. Poza domem sytuacja się zmienia – wtedy częściej pada "mąż" albo po prostu po imieniu.
"Do niego mówię 'Kotek', 'Skarbie', o nim: 'mój chłop'".
Jedna z mam napisała, że w miejscach publicznych zawsze zwraca się do męża po imieniu, bo wołanie "Misiu" na pół sklepu byłoby raczej nie na miejscu.
"Inaczej, kiedy mi podpadnie"
Jedna z kobiet zwróciła uwagę na to, że zwracanie się do męża po imieniu, a jeszcze w jego pełnej formie np. Krzysztof, bywa sygnałem alarmowym. Gdy na co dzień partner jest "kotkiem" albo „kochaniem”, a nagle słyszy swoje pełne imię, od razu wie, że coś jest nie tak, że "sobie nagrabił".
Baśniowe relacje
Nie zabrakło też określeń, które są mieszanką żartu, ironii i karykaturalnego zarysu domowej hierarchii. Niezwykle często w wypowiedziach mam pojawiał się "małż".
Z nietypowych i bardzo ironicznych określeń, byli też "hrabiowie", "jaśnie panowie", a jedna z kobiet napisała także, że zwraca się do partnera "opatrzności darze". Trzeba przyznać, że niektóre z tych określeń brzmią niemal literacko i bardzo fantazyjnie.
Pańcio, od psiecka
Jedna z mam tłumaczyła, że zwraca się do swojego partnera "pancio", bo tak zaczęło się do niego zwracać od kiedy wzięli psa i tak już zostało.
"Misie są zbyt infantylne"
Część kobiet przyznawała, że nie przepada za klasycznymi zdrobnieniami. "Misie", "Rybki" i "Kotki" uznawały za przereklamowane albo wręcz tandetne. Wolały bardziej oficjalne formy albo określenia podszyte humorem.
– Ważne, żeby pasowały do ich temperamentu i dynamiki związku – napisała jedna z mam. Pojawiały się więc "Mordki", "Gady", a także przezwiska, o których mamy wolały głośno nie mówić – znane tylko im dwojgu.
Specjalne imię tylko dla nas
Były też historie o tym, jak partnerzy sami stawiają granice. Jedna z mam opowiadała, że jej mąż nie znosi, gdy mówi do niego po imieniu – to forma zarezerwowana dla znajomych i rodziny. Dla niej ma zupełnie inne imię, wymyślone specjalnie na potrzeby ich relacji.
Jednak z mam opisała własne doświadczenie, kiedy zapytała męża dlaczego wraca się do niej po imieniu, a nie np. "Skarbie", odpowiedział, że "Skarby są cenne i lepiej je głęboko zakopać".
Z tych wszystkich historii wyłania się jeden wniosek, że pieszczotliwe zwroty mają bardzo osobisty charakter. To, co dla jednej osoby brzmi szorstko czy nawet obraźliwie, dla innej jest czułe albo żartobliwe.
Najważniejsze chyba, żeby język miłości i partnerstwa odpowiadał obydwu stronom. Nie musi być poprawny ani elegancki.
