smutne dziecko
Nie chodzi o to, by zawsze trzymać emocje w ryzach, tylko o to, by dobierać słowa świadomie. fot. Storyblocks.com

Podczas kłótni z dzieckiem granice przesuwają się szybciej, niż nam się wydaje. Jedno zdanie rzucone półżartem może zostać w głowie dziecka na długo. I wrócić do nas w najmniej spodziewanym momencie.

REKLAMA

"No tak, zawsze musisz wszystko zepsuć"

W ferworze emocji takie zdanie potrafi wylecieć z ust, zanim zdążymy pomyśleć. Niby ironia, niby "nic takiego", a dla dziecka to komunikat na poziomie emocjonalnym oznaczający, że jest problemem i wszystko robi źle.

W jego głowie te słowa stają się prawdą. Nawet jeśli w naszym zamyśle to była błahostka, w jego świecie budują poczucie porażki i wstydu.

Kłótnia mija, ale słowa zostają

My szybko zapominamy o sprzeczce i idziemy dalej. W przypadku dziecka to tak nie działa. Ono pamięta każdy ton i każde nasze słowo. W nocy może przewijać w głowie twoją wypowiedź, analizować ją i próbować zrozumieć. To, co wydaje się dla nas drobną uwagą czy żartem, w jego świecie staje się odbiciem jego tożsamości: "Jestem tym dzieckiem, które zawsze wszystko psuje".

Co dzieje się potem?

Kiedy dziecko ciągle słyszy podobne komentarze, zaczyna reagować w jeden z dwóch sposobów. Albo wycofuje się emocjonalnie i milknie w trudnych sytuacjach, albo odpowiada agresją, próbując obronić siebie.

W obu przypadkach rozwija się niskie poczucie własnej wartości. Dziecko zaczyna wątpić w siebie, w swoje decyzje, w swoje umiejętności. A to spowodowało tylko jedno wymowne zdanie.

Jak mówić, żeby nie ranić dziecka?

Nie chodzi o to, by zawsze trzymać emocje w ryzach. Kłótnie są czymś naturalnym, frustracja też. Chodzi o to, by starać się dobierać słowa świadomie. Zamiast mówić: "No tak, wszystko zepsułeś", można powiedzieć: "Widzisz, tu wyszło inaczej niż chciałeś. Spróbujmy jeszcze raz razem, ok?".

Dziecko poczuje wówczas, że ma w nas wsparcie. Nauka radzenia sobie z błędami przy wsparciu rodzica, buduje w nim odporność, pewność siebie i poczucie bezpieczeństwa.

Napisz do mnie na maila: anna.borkowska@mamadu.pl
Czytaj także: