Na zdjęciu chłopiec jest zdezorientowany
Filmik opublikowany w sieci pokazuje jak powstaje mechanizm traumy. storyblock.com

Trauma dziecięca nie zawsze jest jednym dramatycznym wydarzeniem. Częściej jest skutkiem dorastania w środowisku pełnym napięcia, niepewności i konieczności ciągłego dostosowywania się do dorosłych. Jedna z rolek opublikowanych w mediach społecznościowych zwraca uwagę na to, jak bardzo atmosfera domu wpływa na rozwój układu nerwowego dziecka i wyjaśnia dlaczego rodzice powinni na to szczególnie zwracać uwagę.

REKLAMA

Jedna krótka rolka potrafi czasem otworzyć oczy na to, co dla wielu dorosłych wydaje się być niezrozumiałe. Film opublikowany na profilu @czulaprzystan_ zwraca uwagę na coś, co wciąż bywa niezauważane. Trauma dziecięca bardzo rzadko wygląda jak jedno dramatyczne wydarzenie. Zdecydowanie częściej jest procesem. Atmosferą, która towarzyszy dziecku każdego dnia.

Trauma może się tworzyć po cichu

W potocznym rozumieniu trauma kojarzy się z przemocą, jakimś wypadkiem albo wyraźnym dramatem. Tymczasem z perspektywy psychologii rozwojowej równie silnie działa to, co długotrwałe i powtarzalne np. przedłużające się napięcie w domu czy ciągłe dostosowywanie się do nastrojów dorosłych.

Dla dziecka ogromnym obciążeniem jest życie w środowisku, w którym nie wiadomo, czego się spodziewać. Gdzie trzeba być czujnym, uważnie obserwować reakcje dorosłych, domyślać się, co jest bezpieczne, a co może wywołać konflikt. Nawet jeśli nie ma krzyku ani przemocy, ciało dziecka pozostaje w stanie podwyższonego napięcia.

Układ nerwowy uczy się przetrwania

Dzieci funkcjonujące w takich warunkach bardzo szybko adaptują się do otoczenia. Uczą się minimalizować swoje potrzeby, tłumić emocje, być grzeczne, niewymagające, niewidoczne. Często przejmują odpowiedzialność za samopoczucie dorosłych, zanim ktokolwiek nauczy je, że to one mają prawo do opieki.

Z punktu widzenia dziecka są to strategie przetrwania. Układ nerwowy robi dokładnie to, co potrafi najlepiej, chroni się. Problem polega na tym, że te strategie nie znikają automatycznie wraz z dorosłością.

Dorosłe życie według dziecięcych schematów

Osoby, które wychowywały się w chronicznym napięciu, często w dorosłym życiu doświadczają trudności, których nie potrafią połączyć z dzieciństwem. Może to być silny lęk przed konfliktem, tendencja do wycofywania się, nadmierna samodzielność, trudność w proszeniu o pomoc czy ciągłe poczucie, że trzeba się tłumaczyć i uzasadniać swoje potrzeby.

Częstym doświadczeniem jest także stan permanentnej czujności. Poczucie zagrożenia nawet wtedy, gdy obiektywnie nic złego się nie dzieje. To nie kwestia słabej psychiki ani przesady, ale skutek "wytrenowanego" układu nerwowego, który przez lata funkcjonował w warunkach braku bezpieczeństwa.

To nie wada, to bezpieczne dostosowanie się do okoliczności

Wspomniane reakcje są naturalnym skutkiem środowiska, w którym układ nerwowy dorastał. On "nie zapomina" doświadczeń tylko dlatego, że zmieniły się okoliczności.

Nawet jeśli dorosłe życie wygląda dziś stabilnie, ciało może wciąż reagować według starych wzorców, bo przez lata nauczyło się, że czujność była konieczna.

Reakcję na traumę można zmienić

Układ nerwowy jest na szczęście plastyczny. Może się uczyć nowych doświadczeń bezpieczeństwa, spokoju i regulacji. Ale to wymaga czasu i powtarzalności, czyli dokładnie tak samo, jak kiedyś uczył się funkcjonować w napięciu.

Dlatego tak ważne jest, żebyśmy jako rodzice zwracali uwagę na atmosferę, jaką tworzymy. Na to, czy dziecko może być sobą bez lęku. Czy jego emocje mają przestrzeń. Czy dom jest miejscem, w którym nie trzeba cały czas czuwać.

Czytaj także: