postacie z animacji Disneya
Bajki Disneya dla każdego pokolenia oznaczają coś nieco innego. fot. Joseph Stalin/Pexels

Kult księżniczek Disneya przez lata kształtował wyobraźnię milenialsów i ich podejście do miłości oraz szczęśliwego życia. Dla pokolenia Z nostalgia związana z Disneyem wygląda jednak zupełnie inaczej i rzadko ma cokolwiek wspólnego z bajkowymi romansami. Zetki wolą seriale Disney Channel i animacje Pixara, które trafiają w ich poczucie humoru i wrażliwość emocjonalną.

REKLAMA

Kult księżniczek Disneya

Dla mojego pokolenia, czyli milenialsów, bajki Disneya to w zasadzie całe dzieciństwo. Wszyscy oglądaliśmy je w niedzielne wieczory w ramach Wieczorynki, na najnowsze produkcje chodziliśmy do kina z rodzicami, a o ulubionych animacjach marzyliśmy w formie kaset VHS.

Dziś współcześni rodzice, na fali nostalgii za latami 80. i 90., chętnie wracają do tych bajek razem ze swoimi dziećmi. Oglądamy je ze wzruszeniem, odczuwając emocje, które towarzyszyły nam, gdy widzieliśmy je po raz pierwszy.

Kobiety z pokolenia milenialsów otwarcie przyznają, że wychowały się na micie disneyowskich księżniczek – przez lata marzyły o znalezieniu księcia z bajki, zakochaniu się i życiu długo i szczęśliwie. Co ciekawe, kolejne pokolenie, które również dorastało na animacjach Disneya, ma już zupełnie inną perspektywę. Zetki, mówiąc o nostalgii związanej z Disneyem, wcale nie myślą o kulcie księżniczek.

Choć dla obu pokoleń powrót do dawnych animacji bywa sposobem na budowanie relacji z dziećmi, przedstawiciele Gen Z widzą te produkcje inaczej. Największą nostalgię odczuwają wobec seriali emitowanych na Disney Channel oraz filmów Pixara z lat 2000. Wcześniejsze produkcje uznawane za klasykę Disneya – zwłaszcza te z księżniczkami w rolach głównych – nie budzą w nich już tylu emocji.

Zetki pokochały seriale Disney Channel

Na początku lat 2000. dzieci wciąż oglądały bajki Disneya głównie w kinach oraz na kasetach VHS. Przełomem był rok 2003, kiedy wystartował kanał telewizyjny Disney Channel, skierowany przede wszystkim do nastolatków. W 2006 roku powstały takie hity jak "High School Musical" i "Hannah Montana", które stały się kultowe dla najmłodszych roczników milenialsów oraz pokolenia Z.

Dziś dwudziestoparolatkowie przyznają, że byli ogromnymi fanami wielu produkcji Disney Channel, takich jak "Lizzie McGuire", "Czarodzieje z Waverly Place", "Camp Rock" czy "Lemonade Mouth". Zetki wymieniają także wiele innych tytułów z ramówki Disney Channel, które do dziś wywołują u nich silne emocje.

To coś zupełnie innego niż nostalgiczne wybory milenialsów, którzy oglądają ze swoimi dziećmi "Piękną i Bestię", "Alicję w Krainie Czarów" czy "Małą Syrenkę". Zetki zamiast klasycznych filmów Disneya z księżniczkami mają jeszcze jedną ważną alternatywę – animacje Pixara, które wzbudzają w nich znacznie silniejszą nostalgię.

"Po części wynika to z faktu, że narracja Pixara bardziej pasuje do tego, z czym utożsamiam się teraz jako rodzic – z humorem, głębią emocjonalną i tematami dorastania, rodziny i odporności psychicznej" – powiedziała w rozmowie z portalem Parents.com 28-letnia Bianca Llambés, zapytana o nostalgiczne produkcje bliskie Zetkom.

Nowe pokolenie pod znakiem zapytania

Jako animację łączącą światy Disneya i Pixara oraz jednocześnie godzącą Zetki i milenialsów, wszyscy zgodnie wskazują "Toy Story" – zwłaszcza że piąta część sagi ma trafić do kin w czerwcu 2026 roku.

Zetki przyznają, że zamiast księżniczek ich nostalgicznymi filmami z dzieciństwa są "Auta", "Gdzie jest Nemo" czy "Iniemamocni". To produkcje przygodowe, w których wątek miłosny jest często bardzo poboczny albo nieobecny. Gen Z w animacjach ceni coś zupełnie innego niż milenialsi – liczy się humor i brak patosu.

Dziś, gdy obie generacje są już rodzicami, przekazują swoje przyzwyczajenia również dzieciom. Pokolenie Alfa wychowuje się głównie pod wpływem milenialsów, którzy po latach wracają do klasyków Disneya i pokazują dzieciom urok starszych, disneyowskich produkcji.

Od 1 stycznia 2025 roku formalnie na świat przychodzi nowe pokolenie – generacja Beta, która w dużej mierze będzie wychowywana przez Zetki. Nie oznacza to jednak, że dzieci te dorastać będą na nostalgicznych produkcjach Gen Z. Będą one tak silnie zanurzone w cyfrowym świecie, w którym mają bezpośredni dostęp zarówno do starszych bajek Disneya, jak i do zupełnie nowych treści, że trudno dziś przewidzieć, co okaże się dla nich najbardziej atrakcyjne.

Prawdą jest również to, że Zetki – dopiero wchodzące w dorosłość – mogą nie odczuwać tak silnej tęsknoty za dzieciństwem, jaką mają milenialsi. Możliwe więc, że w ogóle nie będą wracać do produkcji ze swojego dzieciństwa i oglądać ich wspólnie z dziećmi.

Źródło: parents.com

Czytaj także: