
Jedna wizyta w przychodni wystarczyła, by wywołać gorącą dyskusję. Mama z noworodkiem i dwuletnim dzieckiem usłyszała, że nie może wejść do lekarza poza kolejką. Prawo było po stronie innych pacjentów. Czy słusznie?
Wszystko zaczęło się od pewnego wpisu w internecie. Oburzona mama napisała na forum, że właśnie wróciła z przychodni, gdzie była z dwójką dzieci – noworodkiem i dwuletnią dziewczynką (nie miała z kim zostawić starszego dziecka).
Gdy w poczekalni zobaczyła kilkoro rodziców ze starszymi dziećmi, zapytała, czy mogłaby wejść przed nimi. Spotkała się jednak z odmową.
Jeśli spojrzymy na tę sytuację wyłącznie z perspektywy prawa, wszystko się zgadza. Kobiety z małymi dziećmi nie są w tej kwestii uprzywilejowane. Uprzywilejowane są kobiety w ciąży, ale już nie matki z noworodkiem czy kilkumiesięcznym dzieckiem. Czy tak powinno być?
Kto może dostać się do lekarza bez kolejki?
Prawo jasno określa grupy pacjentów, którym przysługuje pierwszeństwo w dostępie do świadczeń zdrowotnych. Do lekarza bez kolejki mogą dostać się m.in. kobiety w ciąży, osoby z orzeczeniem o znacznym stopniu niepełnosprawności, osoby posiadające status inwalidy wojennego lub wojskowego, a także osoby szczególnie zasłużone np. honorowi dawcy.
Pierwszeństwo przysługuje również niektórym kombatantom oraz osobom represjonowanym. Co istotne, na tej liście nie ma rodziców z małymi dziećmi, nawet jeśli mówimy o noworodkach czy niemowlętach.
Jak skorzystać z tego przywileju?
Samo prawo do wejścia bez kolejki nie zawsze działa "automatycznie". Najczęściej konieczne jest okazanie odpowiedniego dokumentu np. legitymacji, zaświadczenia lub orzeczenia potwierdzającego przynależność do jednej z uprzywilejowanych grup.
Warto też zgłosić to personelowi rejestracji odpowiednio wcześnie, jeszcze przed rozpoczęciem przyjęć lub zaraz po przyjściu do przychodni. To pozwala uniknąć nieporozumień i napięć w poczekalni.
Prawo prawem, ale człowieczeństwo też do czegoś zobowiązuje
Prawo nie nakazuje wpuszczania kobiet z małymi dziećmi bez kolejki. To fakt. Ale wszyscy mamy oczy i zdrowy rozsądek.
Odrobina empatii naprawdę jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Warto reagować i pomagać wtedy, gdy widzimy, że ta pomoc jest potrzebna – czy to w przychodni, w sklepie, czy w każdym innym miejscu. Nie wszystko da się uregulować przepisami, o resztę musimy zadbać my, jako ludzie.
