Na zdjęciu dziewczynka przeciera oczy z płaczu.
Zbyt dużo poleceń w jednym czasie może wywołać w dzieciach chaos. storyblock.com

Poranek, pośpiech – wszyscy szykują się do wyjścia. Rodzic mówi jedno, za chwilę drugie, po chwili dorzuca jeszcze, żeby pamiętać o stroju na w-f. Na końcu irytuje się tym, że dziecko nie wykonało żadnej z próśb. Tymczasem problemem często nie jest nieposłuszeństwo, lecz przeciążenie i zbyt duża liczba komunikatów. Małe dzieci nie są w stanie przetwarzać tylu poleceń jednocześnie.

REKLAMA

To jeden z najczęstszych błędów, jakie popełniają dorośli – wydają dziecku kilka poleceń naraz, a potem próbują egzekwować ich realizację. "Ile razy mam powtarzać? – słyszymy z ich ust. Tymczasem dziecko mogło nawet nie zdążyć ich odnotować.

Każdemu z nas, rodziców znana jest taka sytuacja – poranne szykowanie się do przedszkola, czy szkoły. Rodzic w biegu wydaje kolejno polecenia: "Załóż buty, umyj zęby, spakuj zeszyt i weź czapkę!" Robi tak, bo sam potrafi ogarnąć wiele rzeczy jednocześnie. Ale dziecko zwyczajnie nie jest w stanie tego zrobić.

Tylko pojedyncze komunikaty

Magda Wiechna z profilu @wychowanie_dzieci_bez_lukru tłumaczy, że maluch ma ograniczoną pamięć roboczą i funkcje poznawcze. To oznacza, że może zapamiętać wyłącznie pojedynczy komunikat i to najlepiej taki, który jest prosty i brzmi jednoznacznie. Dopiero z czasem, w miarę rozwoju funkcji wykonawczych, mózg dziecka zaczyna radzić sobie z większą liczbą sekwencji.

W poście edukacyjnym Magda powołuje się także na rekomendacje CDC (Essentials for Parenting), które jasno wskazują, że skuteczne polecenie powinno składać się z jednej instrukcji naraz, być krótkie, jasne i dostosowane do wieku. Niezwykle istotne jest też upewnienie się, że dziecko rozumie, o co je prosimy. W tym pomaga kontakt wzrokowy, podejście bliżej, dotknięcie ramienia – wszystko to, co nas utwierdzi w przekonaniu, że maluch naprawdę słyszy nasz komunikat.

To nie twoja wina

W komentarzu do rolki autorka zwraca uwagę, że rodzic nie robi tego specjalnie i nie dlatego, że jest złym rodzicem czy nieuważnym. Dorośli po prostu mają więcej zasobów poznawczych, potrafią planować kilka kroków do przodu i utrzymać w głowie wiele elementów na raz. Dziecko tego jeszcze nie potrafi. Funkcje wykonawcze, takie jak planowanie, rozpoczynanie zadania czy pamiętanie kolejnych etapów, rozwijają się przez całe dzieciństwo.

Dlatego najlepszą strategią jest uproszczenie komunikatów. Jedno polecenie, jedno działanie. Dopiero gdy dziecko wykona zadanie, można przejść do kolejnego. To nie tylko zwiększa szansę na powodzenie, ale też zmniejsza napięcie w relacji. Dziecko nie czuje się przytłoczone, a dorosły zignorowany.

Dlatego, jeśli chcemy, by dziecko nas słuchało, dajmy mu szansę nas zrozumieć.