Na zdjęciu obrażona nastolatka siedzi  przy stoliku
Czasem mamy wrażenie, że nasz nastolatek zachowuje się jakby pozjadał wszystkie rozumy. storyblock.com

Jeszcze niedawno wrażliwe, pogodne dziecko, a dziś? Ktoś, kto reaguje złością, roszczeniami, pretensjami i pyskowaniem na każdą odmowę, czy próbę tłumaczenia. Rodzice często zastanawiają się, gdzie popełnili błąd. Psycholog tłumaczy, że takie zachowania mogą wynikać z neurobiologii i naturalnego procesu dojrzewania, a niekoniecznie z nieprawidłowego wychowania. Rodzice popełniają nieoczywisty błąd – szukają powodu w otoczeniu lub sobie.

REKLAMA

Na profilu psycholog i psychoterapeutki Aleksandry Cybulskiej-Stysiak (@psycholog.nastolatkow) pojawił się post, który zwrócił moją uwagę.

Specjalistka opisuje w nim coś, czego doświadcza większość rodziców nastolatków – moment, w którym dziecko zaczyna być wyraźnie bardziej roszczeniowe. Chce wszystkiego natychmiast, a każda odmowa powoduje wybuch złości, ironiczne komentarze i nieprzyjemne odzywki. Rodzice często zastanawiają się, co się stało z ich spokojnym, kochanym dzieckiem i czy to oznacza, że popełnili błąd wychowawczy?

To nie są błędy wychowawcze

Psycholożka uspokaja, że takie zachowania wcale nie muszą wynikać z błędów popełnionych przez rodzica. Wyjaśnia, że biologiczne mechanizmy dojrzewania sprawiają, że układ nagrody u nastolatków jest wyjątkowo wrażliwy.

Młody człowiek odczuwa silną potrzebę natychmiastowego zaspokojenia impulsów, a umiejętność ich hamowania dopiero się rozwija. Dla jego mózgu czekanie jest trudne, niewygodne, czasem wręcz frustrujące. Ponieważ kora przedczołowa dojrzewa dopiero około 25. roku życia, nastolatek nie potrafi jeszcze realnie oceniać konsekwencji swoich działań. To nie złośliwość, to neurobiologia.

Burza emocji

Cybulska-Stysiak podkreśla także, że emocje nastolatków są często zbyt intensywne jak na ich aktualne możliwości regulacji. W psychodynamicznej perspektywie określa się je jako "surowe". Szybko narastają, bywają nie do końca nazwane i przetworzone. Wybuchowość nastolatków wynika z braku stabilizujących mechanizmów, które dorośli mają już bardziej rozwinięte. To dlatego młody człowiek reaguje gwałtownie, często bez refleksji.

W tym burzliwym okresie szczególnie ważna jest rola rodzica, który – jak wyjaśnia psycholożka – pełni funkcję zewnętrznego regulatora. Jest kimś, kto pomaga młodemu człowiekowi zatrzymać się, nazwać emocje, spojrzeć na sytuację szerzej i złapać choć chwilę dystansu. Nie chodzi o kontrolowanie nastolatka, lecz o wspieranie go w uczeniu się regulacji, której dopiero nabywa.

Empatia, która dopiero się rodzi

Specjalistka zwraca też uwagę, że nastolatek bywa silnie skupiony na sobie. To naturalny etap, związany z poszukiwaniem odpowiedzi na pytania typu: kim jestem, do jakiej grupy należę, jak zbudować własną wartość. Perspektywa młodej osoby bywa wtedy zawężona, co nie wynika z braku empatii, lecz z procesów rozwojowych, które pochłaniają dużą część zasobów psychicznych. Jednocześnie dorastają oni w świecie natychmiastowości – wszystko dzieje się szybko, dostępne jest tu i teraz. To dodatkowo wzmacnia impulsywne reakcje.

Najważniejsze wsparcie rodzica

W swoim poście psycholożka zaznacza też, że na szczęście trudne zachowania młodych ludzi są zwykle przejściowe. Nastolatek dopiero uczy się zarządzać emocjami i potrzebami, a rodzic jest dla niego kimś w rodzaju "zewnętrznego mózgu", który pomaga przejść przez ten wymagający etap. Gdy wsparcie dorosłych jest stabilne, z czasem młody człowiek nabywa większej samokontroli i empatii, a jego zachowania stają się coraz bardziej dojrzałe.

To ważna perspektywa dla rodziców, którzy w chwilach frustracji mają wrażenie, że wszystko wymknęło się spod kontroli. Tymczasem wiele z tych burzliwych reakcji nie jest o wychowaniu, lecz po prostu o dojrzewaniu.