Na zdjęciu mama i dziecko odrabiają lekcje. Dziecko ma zniesmaczoną minę.
Brak chęci do nauki nie zawsze oznacza, że dziecko jest leniwe. storyblock.com

Niechęć dziecka do nauki, potrafi wywołać w rodzicu bezradność, złość albo poczucie winy. Od razu nasuwa się myśl, że to lenistwo, brak ambicji albo zwykła przekora. Jak się jednak okazuje, za niechęcią do nauki bardzo rzadko stoi lenistwo. Zdecydowanie częściej to sygnał, że dziecko jest przeciążone lub z czymś sobie nie radzi.

REKLAMA

Są takie popołudnia, kiedy odrabianie lekcji staje się prawdziwą katorgą. Prosisz, zachęcasz, tłumaczysz, a dziecko ucieka wzrokiem, stęka, jakbyś zmuszała je do niewiadomo jakiego wysiłku.

Dlaczego to idzie tak opornie?

W głowie pojawia się najprostsze wytłumaczenie – lenistwo. Na dodatek im bardziej próbujesz zmusić dziecko do pracy, tym bardziej ono się zamyka. Czujesz, że ta walka nie ma sensu. Dlatego warto najpierw zacząć od poznania przyczyny.

Dziecko z reguły nigdy nie odmawia nauki ot tak, dla zasady. Za tym oporem zwykle coś stoi.

Zwyczajne przebodźcowanie

Dzieci spędzają w szkole wiele godzin. Zwykle w hałasie, pod presją ocen, zasad i oczekiwań. Gdy wracają do domu, często są najzwyczajniej w świecie zmęczone. Odmowa nauki może być więc pierwszym sygnałem, że ich układ nerwowy ma dość. Dorośli również miewają dni, w których nie są w stanie skupić się na pracy, ale rzadko dostrzegamy, że u dzieci działa dokładnie ten sam mechanizm.

A jeśli źle wypadnę?

Kolejnym powodem bywa lęk przed porażką. Niektóre dzieci wolą odmówić wykonywania polecenia niż przyznać, że czegoś nie rozumieją. Według nich, lepiej jest odmówić, niż zawalić. Dotyczy to zwłaszcza maluchów wrażliwych lub tych, które ciągle czują dużą presję.

Zewnętrzne trudności

Niechęć do nauki może wynikać także z niewidocznych lub niezdiagnozowanych trudności. Mogą to być problemy z koncentracją, dysleksja, nadwrażliwość sensoryczna czy kłopoty z pisaniem. Dziecko, które musi poświęcić trzy razy więcej energii na zwykłą pracę domową, szybko zaczyna jej unikać. To taka pewnego rodzaju obrona przed przeciążeniem.

Nudy...

Bywa też tak, że dziecko nie widzi sensu nauki albo nie potrafi odnaleźć się w sposobie, w jaki nauczyciel prowadzi zajęcia. Jeśli styl uczenia nie pasuje do jego możliwości przetwarzania informacji, materiał automatycznie staje się trudniejszy. A co się z tym wiąże, spada także motywacja.

Nie zakładaj od razu lenistwa – szukaj, dopytuj

Warto więc zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na odmowę jak na informację o tym, że dziecku czegoś mu brakuje. Może odpoczynku, zrozumienia, poczucia bezpieczeństwa. A może zwykłej rozmowy o tym, co tak naprawdę je blokuje.

Warto pamiętać również o emocjach. Konflikt w klasie, poczucie odrzucenia, stres, kłótnie w domu – to wszystko odbiera dziecku zasoby. W takich momentach nauka schodzi na dalszy plan, bo mózg zajmuje się czymś ważniejszym – próbą poradzenia sobie z napięciem. Poza tym, wszystko, co związane ze szkołą, może się przez to źle kojarzyć.

Jak zawsze w tego rodzaju problemach, najważniejsza jest rozmowa i próba wyjaśniania wszystkiego na bieżąco.

Gdy dziecko nie chce się uczyć, to naprawdę rzadko jest lenistwo. Zwykle to wołanie o uwagę, wsparcie albo oddech, a rolą dorosłych jest te potrzeby usłyszeć.