Na zdjęciu starsza kobieta zdenerwowana rozmawia przez telefon.
Relacje z teściową bywają jednymi z najtrudniejszych – czasem po prostu nie wiesz, jakich reakcji możesz się spodziewać. storyblock.com

Czasem wystarczy drobiazg, by w rodzinie zawrzało. Niekiedy ze zwykłej błahostki robi się sprawa na miarę rodzinnego dramatu. Moja koleżanka przekonała się o tym, kiedy w natłoku obowiązków zapomniała o urodzinach teściowej. Nie spodziewała się, że zwykłe przeoczenie zostanie odebrane jak policzek.

REKLAMA

– Głupia sprawa, ale zapomniałam o urodzinach teściowej – tak zaczęła swoją opowieść moja koleżanka, z którą niedawno spotkałam się na kawie. Powiedziała to z lekkim uśmiechem, ale w jej głosie czuć było irytację i odrobinę goryczy.

– Miałam bardzo trudny tydzień. Dzieci chorowały, w pracy zawalone terminy, a ja już od dawna działam na autopilocie. I po prostu mi umknęło. Totalnie. Kiedy Artur (mąż) wrócił wieczorem i zapytał, czy dzwoniłam do jego mamy, zamarłam – powiedziała koleżanka. Już wtedy wiedziała z czym to się wiąże.

Kiedy jedna drobna rzecz urasta do rangi rodzinnego dramatu. "Zrobiłaś to specjalnie"

– Nie chciałam czekać do jutra, więc zadzwoniłam od razu – mimo że była już prawie dziesiąta wieczorem – opowiada dalej. – Teściowa odebrała. Przyjęła życzenia, ale jej ton od razu mnie zmroził. "Teraz sobie o mnie przypomniałaś? Nie wypada dzwonić tak późno. Zegarka w domu nie masz?"

Na moment zapadła cisza w słuchawce. Koleżanka wspomina, że zrobiło jej się naprawdę przykro. – Tłumaczyłam, że miałam trudny dzień, że dzieci chore, że mi się po prostu zapomniało. Ale ona dalej brnęła w ten swój okropny wywód: "Nie wierzę, żebyś w ciągu całego dnia nie znalazła chwili. Po prostu zrobiłaś to specjalnie, żeby mnie zdenerwować. Jak można być tak bezczelnym?"

– I wiesz co? Zaczęłam się tłumaczyć jak uczennica przed nauczycielką. Jakby zapomnienie o dacie urodzin było dowodem braku szacunku, a nie zwykłym ludzkim błędem – opowiadała dalej koleżanka.

Żebyś czuła się winna

– Przyznam, że tamtego wieczoru długo nie mogłam zasnąć – wspomina koleżanka. – Z jednej strony wiedziałam, że nie zrobiłam nic złego, ale z drugiej... czułam się winna.

Wiele kobiet zna ten mechanizm aż za dobrze. Tak właśnie działają relacje, w których jedna osoba narzuca swoje zasady drugiej. Poczucie winy za to, że nie zadzwoniły, że nie kupiły prezentu na czas, że nie były wystarczająco zaangażowane. Tymczasem w życiu, w którym codzienność to natłok obowiązków, normalnym jest, że coś wypada z pamięci. I to jest w porządku. To jest normalne.

Najważniejsze to być w zgodzie ze sobą

Każda rodzina ma swoje zasady. Mimo że nie wszystkie teściowe są tak rygorystyczne, to są jednak synowe, którym znane jest uczucie, że cokolwiek zrobią i tak będzie źle.

Ale może warto czasem po prostu odpuścić. Przestać udowadniać, że jest się "dobrą" i "idealną", bo takie osoby nie istnieją. Relacje z rodziną są ważne, ale życie w zgodzie z samą sobą i pozwalanie sobie na błędy, jeszcze ważniejsze – i tak powiedziałam koleżance.