Dwie kobiety siedzą w parku z dziećmi – jedna z nich ma zakłopotaną minę
To, że czasem denerwuje nas zachowanie innych osób, wynika z tego, że same mamy nieprzepracowane pewne problemy storyblock.com

Czasem wystarczy jedno zdjęcie, jedno zdanie albo zachowanie, by coś w nas pękło. "Po co się tak z tym obnosić?" – myślimy sobie, ale prawdziwe pytanie powinno brzmieć – dlaczego aż tak nas to rusza?

REKLAMA

Ostatnio koleżanka mi opowiadała pewną historię jak spotkała się ze znajomą – mamą dziecka z klasy jej córki. Przeczytajcie, bo wiele z nas zapewne znajdzie w niej podobieństwo do wielu życiowych sytuacji.

– Nie wiem, czy to zmęczenie, przesyt, czy zwykły brak cierpliwości, ale nic mnie tak ostatnio nie wyprowadziło z równowagi jak… inna matka. Siedziałyśmy sobie w parku, starsze dzieci bawiły się w piaskownicy, a ona opowiadała, jakie to cudowne, że jej pięcioletnia córeczka zna już angielski, chodzi na balet i "czyta globalnie". Z każdą minutą czułam, jak we mnie coś się gotuje. W końcu w głowie pojawiło się jedno zdanie: po co się tak z tym obnosić?! – opowiadała z ogromnymi emocjami znajoma.

To nie o nią chodziło – tylko o mnie

– Kiedy wróciłam do domu, złość mi nie przeszła – kontynuowała opowieść znajoma.

– I wtedy przyszła mi myśl, która trochę mnie zabolała – może wcale nie chodziło o nią, tylko o mnie? Może poczułam ukłucie, bo sama mam w sobie niepewność, że nie robię dla swojego dziecka wystarczająco dużo? Że nie zapisuję go na "tysiąc zajęć", że czasem nie mam nawet siły na wspólne czytanie, że nie jestem tą "idealną mamą z Instagrama".

Skąd się w nas bierze takie zachowanie?

Prawda jest taka, że kiedy ktoś robi coś, co w nas wywołuje silną reakcję, to nie chodzi o to, że to jego zachowanie nas boli – tylko to, co ono w nas porusza i jakich czułych punktów dotyka. W tym przypadku kobieta miała wyrzuty sumienia, że nie daje swojej córeczce tyle, ile powinna i dlatego tak wzburzyło ją zachowanie znajomej mamy.

Macierzyństwo to nie są zawody

Zauważyłaś, że kobiety potrafią się triggerować głównie… innymi kobietami? Jedna pochwali się sukcesem, druga odbiera to jako wyrzut. Jedna pokazuje, że jest szczęśliwa, a druga myśli: "na pewno udaje".

A przecież każda z nas dźwiga coś swojego – zmęczenie, lęk, presję, potrzebę bycia "dobrą matką". Tyle że każda pokazuje to inaczej. Jedna milczy, druga mówi głośno, a trzecia wrzuca zdjęcie w social media. I każda z nas ma do tego prawo.

Zamiast złości – szukanie przyczyny

Od tamtej sytuacji, koleżanka próbuję reagować inaczej. Zamiast myśleć: "po co się z tym obnosi?", pyta siebie: "co we mnie to uruchamia?" i próbuje odnaleźć przyczynę jej emocjonalnego uniesienia.

Bo, jakby spojrzeć na tę sytuację inaczej, to można pomyśleć, że ta kobieta wcale nie chciała się chwalić? Może po prostu była z siebie dumna i tyle? Nie chciała nikogo dotknąć ani skrzywdzić, a tylko reakcje na jej słowa była zbyt emocjonalna?

Warto w ten sposób podchodzić do każdej swojej rekacji – zastanowić się co takiego w nas uruchomiła, że pojawiły się tak silne emocje.

Odpowiedź może dać nam wskazówki nad czym warto jeszcze popracować u siebie.