
Jeszcze niedawno oceniała rodziców, którzy prowadzili dzieci na smyczy. Dziś sama sięga po ten gadżet i przeprasza, że wcześniej nie rozumiała ich decyzji. Dyskusja o "smyczach dla dzieci" pokazuje, jak bardzo rodzicielstwo potrafi zmienić punkt widzenia.
Zmiana perspektywy
Tiktokerka @thehappyfloridian przyznała, że kiedyś krytykowała rodziców prowadzących swoje dzieci na smyczach. Wszystko zmieniło się, gdy sama została mamą.
"Przepraszam, iż kiedykolwiek oceniałam rodziców, którzy prowadzili dzieci na smyczy. Teraz w 100 proc. to rozumiem. Jestem jedną z was!" – przekazała na nagraniu, pokazując spacer z wózkiem i starszym dzieckiem na smyczy.
Bezpieczeństwo czy przesada?
Smycze dla dzieci dostępne są w różnych wariantach – jako element plecaczka, szelek albo bransoletki na rękę. Ich zwolennicy przekonują, że to sposób na pogodzenie dziecięcej swobody z bezpieczeństwem, bez konieczności ciągłego trzymania za rękę.
Krytycy natomiast uważają, że taki gadżet upokarza malucha i sprawia wrażenie, jakby traktowano go jak zwierzę.
Głos rodziców
Pod filmem Tiktokerki posypały się komentarze innych rodziców.
"Też tak kiedyś myślałam. Teraz moje dziecko jest małym uciekinierem" – napisała jedna z mam.
Ktoś inny dodał: "Byłem dzieckiem prowadzonym na smyczy i w pełni rozumiem, dlaczego tak było. Byłem małym zagrożeniem, które lubiło uciekać przy każdej okazji".
"Dlaczego traktujesz dziecko jak psa?"
Jedna z mam opisała sytuację, gdy przypadkowy przechodzień zadał jej bolesne pytanie.
"Raz ktoś mnie zapytał, dlaczego traktuję moje dziecko jak psa. Akurat faktycznie tak się złożyło, iż w jednej ręce miałam psa na smyczy, a w drugiej dziecko. Powiedziałam szczerze, iż wybiega na drogę, biegnie w lewo, prawo, w górę. Jezu, dajcie matce odetchnąć" – wspominała.
A może problem tkwi w nazwie?
Niektórym rodzicom przeszkadza już samo słowo "smycz". Kojarzy się bowiem głównie ze zwierzętami.
"Nie znoszę, gdy nazywa się to smyczą. Lepiej nazywać to lejcami lub szelkami bezpieczeństwa. Są bardzo potrzebne, ponieważ dzieci uciekają, a poza tym są narażone na niebezpieczeństwo ze strony obcych ludzi" – podkreślała internautka.
Coraz powszechniejszy widok
Choć smycze dla dzieci budzą kontrowersje, coraz częściej można je zobaczyć na ulicach czy w parkach. Historie rodziców pokazują, że często są one odpowiedzią na trudne doświadczenia – strach przed zagubieniem dziecka czy nagłym wybiegnięciem na ulicę.
A dyskusja wokół tego gadżetu przypomina, że w rodzicielstwie łatwo oceniać… dopóki samemu nie znajdzie się w podobnej sytuacji.
Źródło: TikTok
