dziewczynka ze smutkiem wyglądająca przez okno samochodu
Są zdania, które odbierają dziecku pewność siebie na całe lata. fot. storyblocks.com

"Taki wstyd przez ciebie" – to zdanie słyszało wielu z nas, dorastając w latach 80. i 90. W tamtym czasie bardziej liczyło się to, co powiedzą ludzie, niż to, co czuło dziecko. Dziś wiemy, że takie słowa potrafią na lata odebrać kilkulatkowi poczucie wartości i zostawić ślad w dorosłym życiu.

REKLAMA

"Co ludzie powiedzą" ważniejsze niż dziecko

Dorastałam w latach 90. i dobrze pamiętam, że w tamtym czasie dzieci wychowywano inaczej niż dziś. Nikt nie pytał o nasze emocje, nikt nie zastanawiał się, co przeżywamy, kiedy coś nam nie wychodziło. Najważniejsze było to, by dobrze się uczyć, zachowywać "tak, jak należy" i – co chyba kluczowe – by nie narobić rodzicom wstydu przed innymi.

To jedno zdanie, które utkwiło mi w głowie na zawsze, to: "Taki wstyd przez ciebie". Słyszałam je, gdy powiedziałam coś nieśmiało przy stole, gdy miałam inny pomysł niż reszta, gdy rozpłakałam się przy ludziach.

Nie chodziło o to, że zrobiłam coś złego – chodziło o to, że moje zachowanie mogło sprawić, że inni pomyślą o mojej rodzinie źle. Nie mam żalu do rodziców, bo podobne podejście miało większość rodziców w tamtym czasie. Dziś już umiemy stawiać emocje dzieci wyżej niż to, co sobie pomyśli sąsiadka, obca pani w tramwaju czy staruszek w kolejce w sklepie.

W tamtym czasie dzieci często były porównywane do rodzeństwa, kolegów, kuzynek. "Zobacz, Kasia dostała piątkę, a ty tylko czwórkę" albo "Twój brat tak się nie zachowuje". W tle zawsze był ktoś, kto robi coś lepiej, ciszej, grzeczniej. A jeśli się buntowałaś, jeśli wyrażałaś emocje, natychmiast padało: "Nie rób wstydu".

Dziś, z perspektywy dorosłej osoby, wiem, jak bardzo te słowa uderzają w poczucie własnej wartości dziecka. Bo ono uczy się wtedy, że nie jest ważne, co czuje i nikogo nie obchodzi to, co myśli. Ważniejsze jest to, jak wypada i czy rodzice będą mogli spokojnie spojrzeć sąsiadce w oczy.

Dlaczego to zdanie boli na lata?

"Taki wstyd przez ciebie" to komunikat, który mówi dziecku: "Twoje istnienie, twoje emocje, twoje pomysły sprawiają, że jestem zawstydzony. Gdybyś był inny, lepszy, to ja czułbym się lepiej". A dla małego człowieka nie ma nic gorszego niż przekonanie, że sam fakt, kim jest i jak się zachowuje, przynosi komuś rozczarowanie.

Takie zdanie nie motywuje do poprawy. Ono uczy lęku, i że lepiej się ukryć, nie wychylać, nie być sobą, bo to, jacy jesteśmy, przynosi komuś kłopot. I ten lęk potrafi siedzieć w nas przez całe dorosłe życie.

Dziś jestem mamą i wiem jedno: nie chcę tego powtarzać. Nie interesuje mnie, co pomyśli sąsiadka, kiedy moje dziecko na podwórku rozpłacze się ze złości. Nie robię kalkulacji, czy pani w sklepie uzna mnie za złą matkę, bo moje dziecko tupnie nogą. To nie jest jej dziecko, to nie jest jej relacja. To ja jestem mamą i to ja dbam o to, by moje dzieci wiedziały, że mają prawo do emocji.

To nie znaczy, że pozwalam im na wszystko. Dzieci potrzebują granic – i ja te granice stawiam. Ale stawiam je z myślą o ich bezpieczeństwie i rozwoju, a nie dlatego, żeby „dobrze wyglądało” przed innymi.

Dzieciństwo powinno być bezpieczne

Kiedy myślę wychowaniu dzieci w latach 90., widzę dużo miłości, ale też ogrom tej presji "żeby ludzie dobrze myśleli". Widzę porównania, surowe oceny, brak wsparcia tam, gdzie dzieci potrzebowały rozmowy i wysłuchania ich (bo przecież "dzieci i ryby głosu nie mają).

Dlatego dziś chcę dać swoim dzieciom coś odwrotnego: poczucie, że nie muszą być idealne, żeby zasłużyć na akceptację. Że mają prawo czuć, mylić się, próbować i szukać własnej drogi. Że nie są wstydem – nigdy, w żadnej sytuacji.

I tak, wiem, że świat będzie ich czasem oceniał. Ale jeśli w domu usłyszą, że są wartościowe i ważne, poradzą sobie z tym o wiele lepiej niż ja – dziecko lat 90., które zbyt często słyszało, że przynosi wstyd.

Czytaj także: