wycieczka szkolna
W tamtym roku prawie 107 tys. uczniów wyjechało na wycieczki finansowane z programu "Podróże z klasą". Fot. Przemysław Skrzydlo / Agencja Wyborcza.pl

Zbliża się koniec roku szkolnego, a ministerstwo edukacji wciąż nie ogłosiło naboru do programu "Podróże z klasą". I na razie go nie ogłosi, bo spiera się z nauczycielami o wynagrodzenia za pracę podczas wycieczek. Dopóki MEN i związkowcy nie dogadają się w tej kwestii, dotacji nie będzie i tysiące uczniów stracą szansę na darmowy wyjazd. 

REKLAMA

Aż 80 milionów złotych. Taką kwotę MEN przekazało w zeszłym roku na dotacje w ramach "Podróży z klasą". Program był gigantycznym sukcesem.

Za te pieniądze sfinansowano 3036 wycieczek, w których wzięło udział niemal 107 tys. uczniów. Większość z nich wyjechała za darmo, bo szkoły, które zgłosiły się do programu, dostawały dotacje pokrywającą cały bądź prawie cały koszt wycieczki. 

Podróże (na razie) wstrzymane

W tamtym roku był sukces, w tym roku szykuje się spektakularna klapa. Ministerstwo wciąż bowiem nie wyznaczyło terminu naboru wniosków.

Dla porównania – w tamtym roku nabór ogłoszono już w maju, a szkoły składaly wnioski 16 czerwca. Cała pula pieniędzy rozeszła się w ciągu 12 minut. A że chętnych było więcej, resort wysupłał dodatkowe pieniądze i ogłosił drugi nabór.

Dlaczego w tym roku nabór do "Podróży z klasą" wciąż nie wystartował? Cóż, jak nie wiadomo, o co chodzi, to wiadomo, że chodzi o pieniądze. Problemem nie jest jednak brak środków na dotacje. Program zawieszono z powodu sporu o sposób rozliczania czasu pracy nauczycieli podczas wyjazdów na wycieczki szkolne i wypłacania dodatkowych pieniędzy za nadgodziny. 

Konflikt w tej sprawie trwa od lat, ale zaognił się w lutym tego roku po opublikowaniu uchwały Sądu Najwyższego.

Sędziowie stwierdzili w niej, że praca nauczycieli powyżej 40 godzin tygodniowo jest pracą w godzinach nadliczbowych i powinna być dodatkowo wynagradzana. Po tym werdykcie nauczyciele poczuli moc. I zaczęli się domagać od MEN ustalenia zasad rozliczania czasu pracy i kwot za nadgodziny. 

Marne szanse na porozumienie

Od publikacji uchwały minęły już cztery miesiące, a ministerstwo wciąż nie ma w tej sprawie propozycji, która satysfakcjonowałaby nauczycieli. I właśnie brak porozumienia jest powodem, dla którego program "Podróże z klasą” jest w tym roku zawieszony. 

Czy wróci? Rzecznik MEN w rozmowie z PAP stwierdził, że decyzje w tej sprawie będą zależeć od wyniku wciąż trwających negocjacji ze związkami zawodowymi, bo w dopłatach do wycieczek trzeba uwzględnić pieniądze za nadgodziny dla nauczycieli. Szanse na szybkie porozumienie w tej sprawie są jednak nikłe. A nauczyciele na wrzesień zamiast wyciecze planują masowe protesty. 

Ogłoszony przez Barbarę Nowacką program "Podróże z klasą" to podrasowana wersja programu "Poznaj Polskę", który był pomysłem poprzedniego szefa MEN. Podrasowana, bo za czasów Przemysława Czarnka szkoły mogły ubiegać się o dotację w wysokości do 80 proc. kosztów.

Nowacka nie tylko zmieniła nazwę programu, ale też zasady – wprowadziła możliwość ubiegania się o pokrycie 100 proc kosztów wycieczek trwających od 2 do 5 dni. Szkoda tylko, że jej pomysł dobrze działał tylko przez rok. 

Źródło: PAP

Czytaj także: