Uczniowie w szkole
Uczniowie walczą o brak prac domowych. fot. lithiumphoto/123rf
Reklama.

Skąd ta bezmyślność?

"Prace domowe nie są karą ani przykrym obowiązkiem, ale ważnym elementem nauki, który ma na celu pogłębienie wiedzy i rozwój samodzielności. Zadaję je z pełną świadomością, że nie wszyscy uczniowie są z nich zadowoleni. Jednak zgodnie z tym, co uważam za słuszne, zadawanie prac jest moim obowiązkiem. Bez nich nie wyobrażam sobie porządnej nauki.

Niektórzy mi zarzucają, że prac domowych od roku być nie powinno. Że to, co robię, jest niezgodne z prawem. Ale co, jak co, ja się na swojej robocie znam. To rodzice i uczniowie nie znają przepisów. Zadaję prace domowe, ale nie oceniam ich.

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że celem prac domowych nie jest tylko ocenianie, ale przede wszystkim utrwalenie materiału i rozwijanie jakichś umiejętności.

Uczniowie, zamiast traktować je jako dodatkowy stres, powinni dostrzec ich wartość. Zamiast zarzucać mi, że robię coś wbrew odgórnym ustaleniom, powinni dowiedzieć się, czy mają rację. Czy ich zarzuty są podstawne.

Niestety, nie wszyscy to rozumieją. Uczniowie często traktują prace domowe jak karę, a rodzice piszą wiadomości z pretensjami. Często też słyszę, że skoro prace nie są oceniane, to po co je w ogóle zadawać. Sama nie wiem, jak na takie komentarze reagować.

Chcę, aby dzieci były odpowiedzialne za swoją naukę, żeby miały poczucie własnej wartości i żeby potrafiły samodzielnie organizować czas. Wiem, że współczesne pokolenie nie zawsze rozumie tę konieczność, ale przez zadawanie prac domowych rozwijam zdolność organizacji i samodyscypliny.

Choć wiem, że nie wszystkim się to podoba, w swojej pracy muszę kierować się nauczycielską intuicją i zdrowym rozsądkiem. Apeluję do rodziców i uczniów, by docenili wartość pracy domowej, która w przyszłości może okazać się kluczowa w dalszym życiu".

Chcesz podzielić się ze mną swoją historią? Napisz na adres: klaudia.kierzkowska@mamadu.pl
Czytaj także: