nastolatka
Przedsiębiorcza nastolatka postanowiła zrobić użytek ze swojego talentu. Fot. 123rf.com

Kodeks pracy mówi, że osoby, które ukończyły 15. rok życia, mogą zostać zatrudnione nawet na podstawie umowy o pracę. Nastolatki jednak często dorabiają także nieoficjalnie, np. opiekując się dziećmi sąsiadów czy kosząc trawniki. Córka Doroty znalazła inny sposób, jednak nasza czytelniczka ma co do niego spore wątpliwości. Nastolatka przekonuje mamę, że ona przecież nie robi nic złego.

REKLAMA

"Moja córka ma 16 lat i już od dawna nie wkraczam do jej pokoju. Staram się szanować granice, co oczywiście też nie jest takie proste, bo przecież martwię się o swoje dziecko. Wydaje mi się, że mamy całkiem niezły kontakt, choć mam świadomość, że nie o wszystkim mi mówi. Ostatnio przez przypadek odkryłam, że sobie dorabia. Byłam w szoku, gdy powiedziała, co dokładnie robi.

Przez przypadek

Niedawno chciałam zanieść książki do jej pokoju i zauważyłam na biurku plik banknotów. Bardzo mnie to zdziwiło. Miałam zgryz, co z tym zrobić, bo nie chciałam  mówić, że wchodziłam do pokoju pod jej nieobecność. Mogłaby pomyśleć, że grzebałam jej w rzeczach, a przecież tak nie było. Z drugiej strony męczyły mnie te pieniądze, bo na pewno nie miała ich od nas. Wiem też, że większość oszczędności wydała na nowego laptopa i wakacyjne przyjemności.

Jestem bardzo za tym, by nastolatki pracowały. Dorywcza praca pozwala nauczyć się oszczędzania i szacunku do pieniądza. Ale dlaczego milczała? Długo nie wiedziałam, jak sprytnie zagadać, by czegoś się dowiedzieć. No przecież nie chodzi o wścibstwo, ale o to, że się bardzo martwiłam, czy w coś dziwnego się nie wplątała. 

To tylko biznes

Postanowiłam, że zagadam o wydatki i czy z kieszonkowego jej starcza. A ona, jakby nigdy nic, oświadczyła, że jest ok, bo sobie 'dorabia na boku'. Trochę mnie zatkało, ale pomyślałam, że to pewnie nic złego, skoro mówi tak wprost. Zapytałam, czy może zdradzić coś więcej, a ona bez grama wstydu przyznała, że za kasę odrabia lekcje, pisze wypracowania i inne prace dla uczniów. 

Byłam w szoku i tylko zapytałam, czy nie uważa, że to nieuczciwe. Odparła, że powinnam się cieszyć, że jest taka przedsiębiorcza i że potrafi zrobić użytek ze swoich umiejętności. Wyjaśniła mi, że przecież ona wykonuje zlecenie od 'klienta', który jej płaci, a co on z tym z robi, to już jego sprawa. To, że koledzy niczego się nie nauczą i oszukują nauczycieli, to już nie jej problem. 

I niby faktycznie jest przedsiębiorcza i sporo racji w jej tłumaczeniu, ale to mi się wydaje moralnie wątpliwe. Nie chciałabym, by coś takiego robiła, według mnie to oszustwo, nie tak ją wychowałam. Najbardziej jednak boję się, co się stanie, gdy to wypłynie. Cieszy się dobrą opinią wśród nauczycieli, ma także bardzo dobre stopnie. Bardzo boję się, że to może się źle dla niej skończyć".

Czytaj także: