chłopiec na plaży
Dzieciom było bardzo przykro, że rozchorowały się na czas urlopu. Fot. 123rf.com

Nasza czytelniczka, zamiast wymarzonych wakacji, miała w hotelowym pokoju szpital. Dzieci rozchorowały się już pierwszego dnia urlopu. Tej sytuacji można było uniknąć w prosty sposób, niestety wiele osób popełnia jeden błąd.

REKLAMA

"Na ten wyjazd czekaliśmy bardzo długo, jednak absurdalnie głupi błąd zupełnie zrujnował nasz wyjazd! Na własne życzenie 'załatwiłam' dzieci, nawet nie zdając sobie sprawy, że robię źle.

A zapowiadało się tak dobrze

Otóż w tym roku urlop zaplanowaliśmy dopiero na sierpień. Przez szereg lat lataliśmy za granicę, w tym roku jednak postanowiliśmy wybrać się nad Bałtyk. Trochę przerażała mnie perspektywa tak długiej podróży autem, jednak dzieciaki nie są już takie malutkie. Stwierdziliśmy, że chłopcy dadzą radę (5- i 7-latek). Zabrali gry, tablety, słuchawki i inne umilacze w podróży. 

Pierwszy błąd? Wystartowaliśmy zbyt późno i wpakowaliśmy się na trasie w kilka konkretnych korków. Tak to jest, jak się nie jeździ po Polsce. Ponieważ trasa ciągnęła się nieubłaganie, robiliśmy więcej przerw, niż początkowo planowaliśmy. Dzień był upalny i cieszyłam się bardzo, że mamy w aucie klimę, bo inaczej nie udałoby się nam przetrwać tej 10-godzinnej trasy. 

Nie jest dobrze

Dojechaliśmy umordowani i stwierdziliśmy, że dopiero od rana zaczniemy korzystać z nadmorskich uroków. Niestety chłopcy obudzili się z bólem głowy i gardła, a także pokasływali. Było słychać, że mają potworną chrypę. Ponieważ ich stan się pogarszał, poszliśmy do lekarza. Ten stwierdził u nich zapalenie górnych dróg oddechowych. 'Długa podróż nad morze z podkręconą klimą była?' – rzucił od niechcenia.

Niby takie oczywiste, a absolutnie o tym nie pomyślałam! Starając się, by dzieciaki się nie przegrzały podczas długiej podróży, nastawiłam temperaturę 6-8 stopni niższą niż ta na dworze, jednak w ciągu dnia temperatura na zewnątrz znacznie wzrosła, a ja tej w aucie nie podniosłam. Kilkukrotne wychodzenie z wychłodzonego auta na upał także nie pomogło. 

Uważajcie na siebie

'To częsty błąd. Wielu rodziców także nie kontroluje, jaka temperatura jest na tylnej kanapie. Macie szczęście, że nie skończyło się anginą' – skwitował. Jak dla mnie było to marne pocieszenie, skoro dwójka dzieci ledwo mówiła, a przed nami był jeszcze cały urlop.

Niestety mocno odczuliśmy ich chorobowe nastroje, bo przez cały wyjazd nie czuli się zbyt dobrze. Ja z kolei nie byłam przekonana do kąpieli w morzu w takim stanie. Nie wspomnę o fochu za zakaz lodów.

Tak więc uważajcie na siebie w czasie tych upałów i nie zepsujcie sobie końcówki wakacji tak jak my...".

Czytaj także: