
Świat jest dla nas wszystkich bardziej dostępny niż kiedykolwiek. A mimo to, oddalamy się od siebie, jako ludzie. Dlaczego? I jak to zmienić? Powstają na świecie małe kroki, inicjatywy, które próbują naprawić te błędy. Zobaczcie ławkę przyjaźni.
Ławka dla kumpli
Słyszeliście państwo kiedyś o ławce przyjaźni, inaczej zwaną ławką dla kumpli? To niezwykle inspirująca inicjatywa, która zaczyna kiełkować w Polsce. Trudno określić jej pierwowzór, w tym momencie takich ławek powstaje coraz więcej.
Za koncepcją ławki stoi przeciwdziałanie wykluczeniom, osamotnieniu. Twórcy mówią o możliwości zawarcia znajomości, nawiązaniu kontaktu, choćby ulotnego. Ławka pierwotnie powstawała w szkołach i tam spełniła swoją funkcję. Dzieci, które przychodziły do placówki, jako nowi uczniowie, korzystają z takich rozwiązań.
Po sieci krąży post, nieznanego autora, w którym kilkuletni chłopiec opowiada swojej mamie o takiej właśnie ławce. Mówi: "Kiedy byłem tu nowy i nikogo nie znałem, siadałem na niej i ktoś do mnie dołączał. Teraz kiedy widzę, że ktoś na niej siada, podchodzę i przedstawiam się".
Po liczbie udostępnień widać, jak bardzo nas to rozmiękcza, jak rusza.
Oddaliliśmy się od siebie, a takie projekty mogą nauczyć nas, na nowo, podchodzić w każdym tego słowa znaczeniu do drugiego człowieka.
Odzyskajmy namiastkę wspólnoty
W niedawnej rozmowie z pedagożką, reportażystką, autorką książek wymieniłyśmy się przygnębiającymi wnioskami dotyczącymi społeczności. Obydwie odkrywamy ostatnio, jak wiele wrogości jest w nas. Jak bardzo jesteśmy osamotnieni, nawet w swoich niepokojach, nie umiemy się nimi dzielić, ani przekuwać w coś lepszego.
Być może ławka, która z założenia miała stawać na szkolnych terenach, powinna pojawiać się nie tylko tam. Czy my dorośli nie korzystalibyśmy z miejsca, na którym moglibyśmy porozmawiać z nieznajomym, by poczuć, że należymy do wspólnoty?
W każdej szkole, w każdym parku. Bez stygmatyzacji i wyuczonych uprzedzeń.
Usiądźmy na ławce, by znaleźć powiernika, kumpla. Albo po to, by spotkać się z drugą osobą, choć na jeden moment. Nawet jeśli nigdy więcej jej nie zobaczymy.
