
Oceny ze sprawdzianów i prac domowych często wzbudzają wiele emocji. Mają określić, ile dziecko się nauczyło i co jeszcze musi poprawić. Problem pojawia się jednak w sytuacji, gdy rodzic nie jest w stanie dostrzec błędu, za który została obniżona ocena. Pewien tata postanowił zapytać internautów o ich zdanie. Kto ma rację?
Co nauczyciel miał na myśli?
Co jakiś czas w sieci pojawiają się zdjęcia prac domowych i sprawdzianów. Chodzi przede wszystkim o podejście nauczyciela do ich oceniania. Sytuacji, w których rodzice mają wątpliwości, czy dziecko w ogóle popełniło błąd, jest naprawdę sporo. Tym razem pewien tata pokazał zdjęcie pracy dziecka. Zadaniem było podpisanie obrazka.
Na załączonej fotografii widzimy rysunkowego żółwia, a pod nim dziecięcy charakter pisma i napis "żółw". Litera "ó" jest podkreślona przez nauczyciela dwoma kreskami. Mężczyzna nie dopatrzył się błędu w pisowni i pyta, co ma powiedzieć dziecku?
Pod postem rozgorzała gorąca dyskusja. Część była osób oburzona błędem, jaki popełniła nauczycielka, drwiąc z jej niewiedzy. Niektórzy jednak stanęli po jej stronie, tłumacząc, że nawet jeśli się pomyliła, to nie ma w tym nic złego, każdemu zdarzają się błędy.
A może wcale nie chodziło o "ó"
Kolejna grupa internautów była przekonana, że nauczycielka słusznie wytknęła błąd, a uczeń powinien był po prostu inaczej wykonać zadanie. Jedna z odpowiedzi wydaje się bardzo prawdopodobna: "Nauczycielowi po prostu chodzi o umiejętne połączenie litery ł, z i w. Każda laseczka powinna iść do góry" – wyjaśnił jeden z internautów. Nawet jeśli tak było, to trzeba przyznać, że ewidentnie podkreślone jest "ó", co może być mylące dla dziecka zwłaszcza w tak podchwytliwym słowie.
Jedno jest pewne: by uczyć się na własnych błędach, trzeba wiedzieć, co zrobiło się źle. Niestety czasem odjęte punkty czy obniżona ocena to trochę za mało, by zrozumieć intencję nauczyciela. Jak widać może mieć z tym problem zarówno uczeń, rodzice, jak i pół internetu. Dlatego słusznie część komentujących podpowiedziała, by dopytać dokładnie nauczycielkę, co dziecko zrobiło nie tak. Ja osobiście nie bałabym się nawet zasugerować nauczycielowi, by na przyszłość bardziej precyzyjnie opisywał, jak trzeba było wykonać dane zadanie.
