
Dyskusje z nastolatkami bywają zażarte i wyczerpujące. Rodzicom wydaje się, że trafiają grochem w ścianę, natomiast dziecko często jest przekonane, że mama albo tata w ogóle go nie słucha, nie rozumie, nie wierzy mu. Można to jednak zmienić, wprowadzając do rozmowy drobne modyfikacje. Dowiedz się, co warto, a czego nie powinno się mówić nastolatkowi.
Utarczki słowne od małego
Małe dzieci myślą zwykle to samo, co ich rodzice. Jednak, w miarę jak rosną i się rozwijają, zaczynają mieć swoje zdanie na każdy temat. A to prowadzi, naturalnie, w stronę coraz liczniejszych dyskusji, nieporozumień oraz konfliktów z rodzicami. Już kilkulatek potrafi dać wyraz swoim poglądom w sposób tak intensywny, że czasem naprawdę ciężko go "przegadać".
Tendencja do wyrażania własnego zdania jest jednak najbardziej intensywna u nastolatków. Oni wiedzą wszystko najlepiej! Jeśli chcemy nakłonić ich do czegokolwiek, choćby do zjedzenia dodatkowej porcji warzyw, czy założenia ciepłych butów, musimy stoczyć czasem istną walkę na argumenty. Często niestety kończy się ona tak, że dzieciak zostaje przez nas "pokonany" i musi się po prostu poddać czemuś, w co nie wierzy, co go irytuje, czego nie rozumie. Mamy też wrażenie, że to tworzy dystans między nami a naszymi dziećmi.
"Masz całkowitą rację, ale... ze swojego punktu widzenia"
A gdyby tak zacząć rozmawiać z naszymi dorastającymi pociechami w trochę inny sposób? Taki, który pokaże, że liczymy się z ich zdaniem, że szanujemy ich punkt widzenia, ale jednak chcielibyśmy przedstawić także swój, bo opieramy go na latach doświadczeń i również jest wart wysłuchania i rozważenia? Na portalu solohijos.com wypunktowano takie kluczowe zdania, które mogą zmienić obrót niejednej dyskusji z dzieckiem. Warto sobie zapamiętać niektóre z nich:
A czego na pewno nie warto mówić do dziecka, kiedy dyskusja zaczyna się zaogniać? Te zwroty z kolei uniemożliwiają jakąkolwiek komunikację z dzieckiem:
