
Ilu z nas pozwoliłoby swoim dzieciom wybrać kolor ścian? A gdzieś więcej niż w ich własnym pokoju? Umówmy się, kochamy je bardzo, ale mają dość "specyficzne" poczucie estetyki. Ich wyborom w tym zakresie zdecydowanie bliżej do świata z kreskówek niż do aranżacji z katalogów wnętrzarskich. Mimo to Sam Hewitt pozwolił córce na wybranie kolorów, które znajdą się na elewacji ich domu.
Sam Hewitt pozwolił swojej 8-letniej córce zadecydować, jak ich dom będzie wyglądał od zewnątrz. I nie chodzi tu o lekką sugestię dziecka, ale o autorski projekt dziewczynki, który tata postanowił w 100 procentach zrealizować. Skąd tyle zaufania i odwagi u Sama? Mężczyzna jest artystą i lubi odważne projekty. Jednak to dopiero pomysł córki sprawił, że ich "szary", niczym niewyróżniający się dom, nagle stał się zauważalny na tle innych budynków.
Jak wygląda dom Hewittów?
8-latka wymyśliła pomarańczowe ramy okienne oraz drzwi, a do tego zieloną elewację z żółtymi wykończeniami. Pomysł córki zachwycił tatę, który mieszka w tym budynku od 17 lat. Warto zaznaczyć, że nie była to jednak pierwsza lepsza farba. Jako artysta zadbał o to by odcienie, były dokładnie takie, jak na projekcie córki, dlatego np. zielona farba była specjalnie mieszana na zamówienie.
Twórczy pomysł dziewczynki nie zachwycił jednak konserwatywnych sąsiadów, którzy uważają, że pomalowanie elewacji na żywe kolory to przesada. Są oburzeni i źli, że tak oszpecił okolicę. Jeden z nich nawet opisał jaskrawą fasadę jako "straszną". Nie brakuje także przechodniów, którzy śmieją się, szydzą, mówią, że dom jest brzydki i robią zdjęcia.
Tylko nieliczni doceniają jego indywidualny charakter. Część docenia odwagę, nawet jeśli sama kolorystyka nie przypadła im do gustu. W końcu budynek ożywia okolicę, jest oryginalny i wyjątkowy.
Jak przyznaje Sam, choć dorośli mają różne zdania na temat tego "krzykliwego" budynku, to jedno jest pewne - dzieciaki są zachwycone!
