
Jako rodzice chcemy, by nasze dzieci były samodzielne, wdrażamy obowiązki domowe i pozwalamy sobie pomagać w sprzątaniu, gotowaniu czy robieniu zakupów. To najlepsza nauka radzenia sobie w życiu. Jednak eksperci ostrzegają, że pomoc w sklepie może być wyjątkowo niebezpieczna dla zdrowia naszych pociech.
Chcę sama!
Już 2-3 latek spokojnie może pomagać w zakupach i co więcej, maluchy chętnie garną się do takich zadań (potem niestety im się to odmienia). Uwielbiają szukać produktów na półkach, wrzucać rzeczy do koszyka lub pchać mały dziecięcy wózek sklepowy. Z punktu widzenia uczenia się nowych rzeczy oraz zaangażowania w domowe sprawy to cenna lekcja. Jednak naukowcy przestrzegają, że taka samodzielność może stanowić poważnie zagrożenie dla ich zdrowia.
Chodzi przede wszystkim o kasy samoobsługowe, które dzieci dosłownie uwielbiają! Są takie poważne i samodzielne, a do tego skanowanie produktów to świetna zabawa. Jest jednak jeden haczyk - kasy mają dotykowe ekrany, na których należy wyszukać produkty sprzedawane na wagę lub na sztuki jak np. owoce warzywa czy pieczywo. Dr Adam Roberts, badacz z Infection Innovation Consortium (iiCON), postanowił sprawdzić, co dokładnie znajduje się na takich ekranach. I wyniki jego badań są przerażające.
Brud to mało powiedziane
Naukowcy dokonali analizy wymazów pobranych z 19 przedmiotów codziennego użytku, takich jak klamki, poręcze, klawiatury od komputerów czy kasy samoobsługowe. Podczas gdy bakteria E.coli była obecna praktycznie na wszystkich powierzchniach, to na ekranach samoobsługowych kas znaleziono dodatkowo kał i drobnoustroje prowadzące do infekcji dróg moczowych (ZUM). Wyniki wykazały także, że znajduje się na nich najwięcej wirusów i bakterii.
"Próbki z kas samoobsługowych miały jedno z najwyższych obciążeń bakteryjnych, ponieważ znaleźliśmy pięć różnych rodzajów potencjalnie chorobotwórczych bakterii, które na nich przeżyły" - wyjaśnia Dr Roberts. Znaleziono choćby bakterie Enterococcus, które znajdują się w ludzkich odchodach i chociaż są zwykle nieszkodliwe, to jednak mogą prowadzić do problemów zdrowotnych, szczególnie u osób z osłabionym układem odpornościowym. Wykryto również bakterie E. coli i Klebsiella.
Nasilenie szczepów było różne i w zasadzie nie muszą one być szkodliwe dla większości ludzi, jednak osoby z wrażliwym układem odpornościowym mogą poważnie się rozchorować. Warto w tym momencie pomyśleć o swoich pociechach, których układ odpornościowy dopiero się kształtuje. Dzieci także często dotykają buzi, co zwiększa ryzyko zakażenia. Drobnoustroje znalezione na ekranach mogą powodować biegunkę, skurcze żołądka, gorączkę i krew w stolcu.
Trzeba uważać
"Te bakterie są całkowicie niewidoczne gołym okiem – powierzchnie mogą wyglądać na czyste, ale w rzeczywistości mogą być pokryte bakteriami" - wyjaśnia dr Roberts i dodaje - "Ale są proste rzeczy, które możemy zrobić, aby zapobiec ich przenoszeniu się z jednej osoby na drugą".
Inicjatywa Simple Things zachęca do stosowania czterech kluczowych środków zapobiegających rozprzestrzenianiu się chorób. Są to: mycie rąk, dezynfekcja powierzchni, zachowanie dystansu w przypadku złego samopoczucia oraz zakrywanie ust podczas kichania lub kaszlu.
