nagana dla uczennic
Na korytarzu tej szkoły zawisły informacje o naganach dla dwóch uczennic. fot. Lukasz Gdak/East News/ screen Twitter @Miłosz Napierała

Listy "niegrzecznych" zawisły na szkolnych korytarzach liceum w Czarnkowie. Teraz każdy może przeczytać o przewinieniach kolegów, a dokładniej dwóch koleżanek. W opinii działacza Młodej Lewicy Miłosza Napierały to "wystawienie uczniów na ostracyzm społeczny", zdaniem kuratorium, szkoła miała do tego pełne prawo.

REKLAMA
  • Na korytarzu Liceum Ogólnokształcącego im. Janka z Czarnkowa w Czarnkowie zawisły nagany dyrektora dla dwóch uczennic.
  • Zdaniem działacza Młodej Lewicy Miłosza Napierały to "wystawienie uczniów na ostracyzm społeczny".
  • Dyrekcja liceum twierdzi, że działała zgodnie ze statutem i powołuje się na opinię ministra edukacji.
  • Na Twitterowym koncie Miłosza Napierały działacza Młodej Lewicy pojawiło się zdjęcie z korytarza z Liceum Ogólnokształcącego im. Janka z Czarnkowa w Czarnkowie. Wywieszone karty przypominają pisma urzędowe i wszyscy uczniowie przemierzający korytarz mogą się z nich dowiedzieć, że dwie uczennice otrzymały naganę do dyrektora. Z dokumentów nie można się dowiedzieć, co złego zrobiły nastolatki, za to dokładnie wiadomo, o kogo chodzi, gdyż zostały podane imiona i nazwiska uczennic.

    Według Napierały to "skandal", "jawne naruszenie prywatności" oraz "znieważenie osób uczących się". "W tym momencie nagana należy się tylko i wyłącznie dyrekcji szkoły" - napisał działacz na Twitterze. W rozmowie z polsatnews.pl działacz przypominał, że obowiązuje ochrona danych osobowych, a także zaznaczył, że takie działanie dyrekcji to "wystawieniem uczniów na ostracyzm społeczny".

    Szkoła miała do tego prawo

    Zdaniem dyrektorki placówki, Agnieszki Adamczyk, udzielenie i upublicznienie nagany było "ostatecznością". Poprzednie próby rozmów, wpisów do dziennika i rozmów z rodzicami nie przyniosły pożądanych efektów. Ponieważ "żadne procesy wychowawcze nie przynosiły rezultatów", zapadła decyzja o publicznym wywieszaniu nagan.

    Co więcej, odnosząc się do zarzutów Napierały, dyrektorka wyjaśnia, że status szkoły jak najbardziej umożliwia upublicznienie nagany "na forum" edukacyjnej placówki. Ten z kolei był konsultowany z prawnikami, więc nie ma mowy o łamaniu prawa.

    Za to, jak zaznacza, upublicznienie uwagi przez jednego z uczniów, które zrobił ich fotografię, jest już złamaniem prawa.

    Jak szkoła może karać uczniów?

    Prawo oświatowe nie wskazuje kar, jakie mogą pojawić się w statutach szkół. Placówki mają więc pełną swobodę działania w tym zakresie.

    Dyrekcja w sprawie upublicznienia tej konkretnej nagany wskazuje na odpowiedź ministra edukacji narodowej z 23 stycznia 2009 roku: "Zastosowanie kary polegającej na podaniu do publicznej wiadomości społeczności szkolnej informacji o ukaraniu określonego ucznia, z uwagi na rodzaj popełnionego przewinienia, bądź też z uwagi na uporczywość pewnych zachowań i nieskuteczność innych, stosowanych wobec tego ucznia kar, może realizować funkcję wychowawczą kary nie tylko w stosunku do ukaranego ucznia, ale w stosunku do innych uczniów".

    Kuratorium oświaty w Poznaniu nie planuje podejmować żadnych szerszych działań w tej sprawie, gdyż działanie było zgodne ze statusem szkoły, a szkoła działa w porozumieniu z rodzicami.

    Źródło: polsatnews.pl

    Czytaj także: