Aleksandra Żebrowska premiera spektaklu/ Ola na zdjęciu z Instagrama.
Aleksandra Żebrowska jest jedną z najbardziej autentycznych postaci w mediach publicznych. Fot. VIPHOTO/East News/ Instagram/ Aleksandra Żebrowska

"Ola Żebrowska publikuje nowe zdjęcie. Wszyscy patrzymy na jej pierś" – taki nagłówek wyświetlił się w mojej głowie w chwili, w której zobaczyłam ten kadr. Uśmiechnęłam się z delikatnym politowaniem i przyszła kolejna myśl: czy to trochę nie zbyt wiele w medium dostępnym dla każdego? Scena jest, jakby nie patrzeć, niezwykle intymna.

REKLAMA
  • Aleksandra Żebrowska publikuje zdjęcie na Instagramie. Częściowy negliż, intymny kadr.
  • Zdjęcie może wywołać różne reakcje i to w jednej chwili, ale na końcu zawsze pozostaje zachwyt nad koncepcją.
  • Tylko takie kobiety jak Ola trzymają mnie jeszcze w ogłupiającej przestrzeni mediów społecznościowych.
  • Ukojenie w chaosie

    W trzecim momencie wymierzyłam sobie sama policzek, taki niezbyt mocny, ale jednak: dlaczego zbyt wiele? Bo piersi kobiety karmiącej? Bo twarz naturalna z miną matki po stu nocnych karmieniach? Bo krople mleka na koszuli nocnej? Bo PRAWDA?

    Nie ma w tym zdjęciu niczego "zbyt wiele", jest rzeczywistość każdej matki. Więc niczego bardziej uniwersalnego, powszechnego i normalnego dziś nie zobaczę. Dlatego Olu – Chapeau bas!

    Niezmiennie za dystans, za autentyczność, za naturalność i poczucie humoru, ale przede wszystkim za zmianę wizerunku mediów społecznościowych. Takie kobiety, takie profile, takie zdjęcia są niemalże jedynym powodem, dla którego jeszcze próbuje jakoś odnaleźć się w tym natłoku bodźców, głupich treści, sztucznych, pozorowanych kreacji, które z prawdziwym życiem nie mają nic wspólnego.

    Aleksandra Żebrowska w swojej pogniecionej koszuli z plamą z mleka, Ola Domańska, która nagrywa się w bieliźnie, z dzieckiem pod pachą i mówi: jestem zmęczona, nie mam siły, mały rzyga, a ja marzę o tym, żeby wyjść z domu.

    Samia, która odwołuje wszystkie swoje twórcze plany na wieczór, bo jej córka nie może zasnąć, więc siedzi przy jej łóżku i odpowiada na ocean pytań egzystencjalnych małej istoty. I są to kobiety, i jakości kobiece, które są tak bliskie mojemu sercu, które są tak autentyczne i tak ważne i dobre, że działają jak kojący uścisk w tym świecie przepełnionym pozorami, nadmuchanym ego ekspertów od wszystkiego, zła i głupoty.

    To jest właśnie życie

    Ola Żebrowska, odsłaniając piersi, brzuch, publikując zdjęcia bez obróbki, nie przekracza granic. Te granice w mediach społecznościowych zostały już dawno zdeptane. Przez prostactwo, nadużycia, przemocowy język używany przez ludzi, po których najmniej byśmy się tego spodziewali. Przez algorytmy, parcie na szkło, sztucznie wytworzoną presję. To wszystko, co najbardziej śmierdzi, już tam jest.

    Żebrowska, jako piękna, dojrzała kobieta, karmiąca swoje dzieci piersią nie jest rewolucjonistką. Jest potrzebnym policzkiem wymierzonym prosto w twarz Instagrama. Lubię myśleć, że przy każdej swojej publikacji mówi: to jest właśnie życie, do cholery. Jeśli nie możecie znieść jego widoku, to z wami jest coś nie tak, nie ze mną.

    Czytaj także: