
Organizatorzy szkolnego konkursu chcieli uczcić jesień i poprosili dzieci, by przygotowały lampiony z dyni. Było jednak jedno "ale" - prace nie nie mogły być związane z Halloween. Czy to przypadkiem się nie wyklucza?
Słysząc o lampionach z dyni, od razu nasuwa się na myśl Halloween. Tak właśnie ozdabiane są domy i ogrody w krajach, gdzie obchodzi się to święto. Zwyczaj ten zdobywa popularność również w Polsce. Dynie widać nie tylko przed domami, ale także w szkołach, gdzie np. ogłaszane są konkursy dla dzieci. Do takiego konkursu uczniów zaprosiła również Szkoła Podstawowa nr 1 w Chorzowie.
Dobra dynia i zła dynia
Organizatorzy Dnia Dyni w chorzowskiej szkole zaznaczyli w regulaminie, że prace konkursowe mają być "zabawne", "kreatywne" i "oryginalne". Znalazł się również punkt, że lampiony o tematyce Halloween nie zostaną w ogóle dopuszczone do konkursu. Zapis jest o tyle kuriozalny, że samo drążenie dyni to przecież halloweenowy zwyczaj.
Czyżby szkoła walczyła z tym "amerykańskim zwyczajem"? W rozmowie z "Gazetą Wyborczą", dyrektorka placówki Aleksandra Dąbroś, tłumaczy, że chodziło o nakłonienie dzieci do oryginalności, zamiast upowszechniana znanych motywów. Przekonywała, że chodziło o uczczenie jesieni, a nie o walkę z Halloween. "Ten jesienny owoc stał się inspiracją dla wyobraźni i kreatywności uczniów naszej szkoły. Każdy uczestnik konkursu w centrum swojej uwagi postawił dynię i zmienił ją: w Kubusia Puchatka, pawia, jesienny ogród, Minionka, karocę Kopciuszka, obraz van Gogha i wiele innych ciekawych form" - napisała dyrektorka szkoły.
Dynia, ale nie na Halloween
To niezwykle interesujące, jakimi kryteriami kierowała się komisja, odróżniając dynie halloweenowe od tych niehalloweenowych. Dynia z zapaloną w środku świecą to przecież ważny symbol Halloween. Praktyka rzeźbienia w warzywach i tworzenia z nich lampionów i małych latarni wywodzi się od irlandzkiej legendy o Skąpym Jacku. (ang. Stingy Jack) Oszukał on diabła, za co spotkała sroga kara.
Przez całą wieczność miał błąkać się po ziemi, trzymając w ręku lampion, dzięki któremu miał prowadzić zbłąkanych wędrowców na bagna i uroczyska. Irlandzcy emigranci zabrali swoją tradycję do Ameryki (tak, Halloween nie wywodzi się z USA). Tam, zamiast jak wcześniej ziemniaków i rzepy, zaczęto rzeźbić właśnie dynie.
