Dziewczynka wyproszona z domu koleżanki
"Moja córka została wyproszona z domu koleżanki. Poczuła się upokorzona" fot. Pexels

"Moja córka, razem z innymi dziewczynkami, dostała zaproszenie do domu koleżanki. Jej matka uznała, że dzieci są za głośno i wyprosiła moją córkę. Mała wróciła do domu z płaczem i poczuciem upokorzenia".

REKLAMA

Koleżanki w domu

Mieszkam w domu jednorodzinnym na podwarszawskim osiedlu. W okolicy wszyscy się znamy: można powiedzieć, że przypominamy trochę typowe amerykańskie przedmieścia, jakie oglądaliśmy kiedyś w filmach i serialach.

W sąsiedztwie, co mnie cieszy, mieszka dużo dzieci w wieku podobnym do mojej córki. Mała jest bardzo otwarta i towarzyska, więc gdy tylko wyjdzie na podwórko, od razu znajduje jakiegoś kompana do zabawy. Z rodzicami tych dzieci żyjemy na tyle dobrze, że nasze domy zawsze są otwarte dla innych pociech: raz dzieciaki po zabawie przychodzą napić się mrożonej herbaty czy coś przekąsić do nas, drugi raz do kogoś innego.

Więc kiedy wracam do domu po pracy, nie dziwi mnie widok trzech, zamiast jednej, dziewczynek, siedzących przy kuchennym stole. Gości mojej córki zawsze traktuję dobrze: zagaduję, pytam, co u rodziców, proponuję coś do jedzenia.

Gość niemile widziany

Jednak ostatnio przekonałam się, że miłe traktowanie dzieci nie wszędzie jest normą. Moja córka po ostatniej zabawie na podwórku wróciła do domu z płaczem. Po prostu zatrzasnęła za sobą drzwi i pobiegła prosto do swojego pokoju.

Nigdy nie widziałam, żeby reagowała w tak emocjonalny sposób, więc od razu wiedziałam, że stało się coś poważnego. Pobiegłam do niej i po chwili rozmowy dowiedziałam się, że mama jednej z koleżanek mieszkających na końcu ulicy... wyprosiła moją córkę z domu.

To nie tajemnica, że dzieci są głośne

Moja córka poczuła się upokorzona i ja wcale się temu nie dziwię. Kiedy słuchałam jej historii, czułam, jak coś mi się zacisnęło w gardle. Okazało się, że dziewczyny poszły do jednej z koleżanek. Tam, jak to dzieciaki w tym wieku, wygłupiały się, słuchały jakiejś muzyki, śpiewały. Typowe zachowanie dziewczynek, które mają 11 lat: i ja, goszcząc te dzieci u siebie w domu, doskonale znam ten hałas czy wybuchy niekontrolowanego śmiechu.

Jednak mama jednej dziewczynki uznała, że jej to nie odpowiada. I mimo że zgodziła się, jak się domyślam, żeby jej dziecko zaprosiło do domu koleżanki, to spodziewała się chyba, że usiądą w rządku i przez cały ten czas będą milczeć.

Gdy uznała, że jednak hałas jej nie odpowiada, postanowiła wyprosić dziewczynkę, która, jej zdaniem, w grupie zachowywała się najgłośniej. I była nią moja córka.

Nic nie tłumaczy zachowania tej matki

Znam moje dziecko i wiem, także z relacji innych rodziców, że jest ułożona. Nie ma możliwości, żeby wdała się z matką koleżanki w jakąś 'pyskówkę', nie uszanowała jej prośby czy cokolwiek innego. Po prostu była z grupą koleżanek i zachowywała się dokładnie tak jak one. Tamte się śmiały, to i ona się śmiała: przecież każdy wie, że w tym wieku dzieci nakręcają się nawzajem.

Skoro ta matka musiała kogoś wyprosić, to nie rozumiem, dlaczego nie poprosiła dziewczynek, żeby wyszły do ogrodu czy na osiedle i tam kontynuowały zabawę. Mogła też wyprosić je wszystkie, a nie wybrać jedną i zrobić z niej kozła ofiarnego. Możliwości jest naprawdę dużo. I można było to rozegrać tak, żeby nikt nie czuł się pokrzywdzony i upokorzony.

A moja córka właśnie tak się czuje. Popłakała się, bo nie rozumiała, co zrobiła źle. Czuła niesprawiedliwość i była zawstydzona, że matka koleżanki kazała jej wyjść z domu. Poczuła się jak jakiś wyrzutek, intruz, ktoś niepożądany.

Dorośli są gorsi niż dzieci

Oczywiście sprawczyni całego zamieszania nie miała absolutnie żadnej refleksji wobec mojego dziecka, bo następnego dnia, gdy spotkałam ją, wjeżdżając na osiedle, jak gdyby nigdy nic mi pomachała.

Pomyślałam, że nie mogę pozwolić na takie zachowanie i zbieram się w sobie, żeby do niej pójść i wygarnąć jej, co myślę o takim zachowaniu. Po prostu serce mnie boli, jak przypominam sobie, jak bardzo moja córka przez nią płakała.

Nie wiem, jak małym trzeba być człowiekiem, żeby wypraszać z domu dziecko. Wiem, że matka tej dziewczynki czuje się lepsza od innych sąsiadów: mimo że okolica jest zamożna, to jej mąż zarabia naprawdę duże pieniądze. Ale czy takie złudne i głupie poczucie wyższości daje jej prawo do poniżania jakichkolwiek dzieci? Absolutnie nie".

Czytaj także: