dziecku ucieka przez furtkę tiktok
Wcale nie trzeba być nieuważnym rodzicem, by doszło do niebezpiecznej sytuacji. fot. screen TikTok

Ile czasu potrzebuje dziecko, by znaleźć się w niebezpiecznej sytuacji? Okazuje się, że wystarczy zaledwie pół minuty. Pewna mama postanowiła zamieścić w internecie film z monitoringu, by pokazać, co w tym czasie może zrobić dziecko i jak niewiele trzeba, by mogło dojść do tragedii.

REKLAMA
  • Dziecko spuszczone na moment ze wzroku otworzyło furtkę i wybiegło w kierunku ruchliwej ulicy.
  • Wystarczyło zaledwie 35 sekund, by malec pokonał niemały dystans.
  • Mama umieściła w sieci filmik, by przestrzec innych rodziców.
  • Zaledwie 35 sekund

    Pewna mama postanowiła umieścić na TikToku filmik z kamery umieszczonej przed domem. Na nagraniu widać, jak wraca z trójką dzieci. Każda z nas zna niemalże na pamięć moment wchodzenia do domu z dziećmi. Dużo się dzieje, zdejmowanie butów, siaty. Właśnie w takim ferworze kobieta spuszcza wzrok z najmłodszego dziecka dosłownie na moment. W tym czasie uciekinier otwiera sobie furtkę i wybiega na ulicę. Sytuacja dosłownie mrozi krew w żyłach. Ja miałam łzy w oczach, gdy go oglądałam. Nie wiedziałam, że wywoła aż takie emocje:

    Na szczęście sytuacja skończyła się dobrze, a kobieta na czas złapała dziecko, zanim dotarło do ruchliwej ulicy. Choć mogłoby się wydawać, że maluch miał sporo czasu, to w rzeczywistości, wystarczyło zaledwie 35 sekund. "Najstraszniejszy moment w moim życiu. Jestem wdzięczna, że nic mu nie jest. Dzieci są takie szybkie!" - napisała przerażona mama. "Trzymałam go tylko i płakałam. Myślałam, że furtka jest zamknięta" - wyznała. To potwierdza, że przy dzieciach trzeba mieć oczy wokół głowy.

    Dziecięce pomysły

    Każda z nas ma taką historię w zanadrzu. I dobrze wie, że nie trzeba być nieuważnym rodzicem, by malec z prędkością światła zrobił coś, co może być skrajnie niebezpieczne. W ostatni weekend dokładnie tak samo doszło do małego wypadku mojej córki. Można powiedzieć, że zabrakło nam wyobraźni, ale tak naprawdę dzieci są niesamowicie szybkie i nieprzewidywalne. Cieszymy się, gdy pojawiają się nowe umiejętności, tymczasem one mogą się objawić w najmniej odpowiednim momencie i prowadzić do niefajnych, a czasem niebezpiecznych sytuacji. Dlatego jeśli dziś dziecko nie potrafi nacisnąć klamki, otworzyć szuflady, wejść na parapet, absolutnie nie zakładaj, że nie będzie umieć tego zrobić jutro. Nasza niespełna dwuletnia córka bez problemu obeszła zabezpieczenia i wylądowała głową w trawie. Jest szrama, był strach i krzyk, ale na szczęście nic poważnego się nie stało. Wystarczyło kilkanaście sekund, a mnie podeszło serce do gardła, gdy jak w zwolnionym tempie widziałam, jak leci, ale już absolutnie nie byłam w stanie nic zrobić.

    Nie czuj się winna, ale bądź uważna

    Niektórzy internauci skrytykowali mamę, że pokazuje w sieci, jak bardzo jest nieodpowiedzialna. Na szczęście znalazło się wiele osób, które stanęły w jej obronie, wyjaśniając, że przecież robi to ku przestrodze: "Zdążyłaś!! Jesteś najlepszą mamą dla swoich dzieci", "Niech pani nie zwraca uwagi na te złe opinie, to nieprawda, sam wychowałem czwórkę dzieci i wiem, że nie wszystko można widzieć". Część uznała, że takie złośliwe komentarze mogą wrzucać tylko bezdzietne osoby, niemające pojęcia, o czym mówią.

    Usłyszałam od sąsiadki tekst, w którym jest wiele prawdy. Rodzice dzielą się na takich, którym nie udało się uniknąć dziecięcego wypadku lub niebezpiecznej sytuacji i takich, którzy się do tego po prostu się nie przyznają. Nie ma rodziców, którzy są w stanie dopilnować dziecko w 100 procentach. Jeśli faktycznie nic się nie stało, to masz dużego farta, ale to może również oznaczać, że jeszcze wszystko (niestety) przed tobą.

    Cześć komentatorów powyższego filmiku, przyznała, że mamie nie można absolutnie nic zarzucić, a każdy rodzic przecież ma prawo na moment odwrócić głowę. Nawet najtroskliwsi i najbardziej czujni rodzice, nie są w stanie przewidzieć absolutnie wszystkich sytuacji, dlatego nie powinnaś czuć się winna, choć wiem, że i tak będziesz.

    Życzę ci więc jak najmniej takich sytuacji.

    Czytaj także: