Niemowlę trzyma rączki na kolanach kobiety.
Karmienie w miejscach publicznych wciąż nie jest oswojone. Unsplash.com

Sezon urlopowy w pełni. I chyba każdy, kto ma dzieci chce wyjechać z nimi choć na kilka dni, bo w nowym otoczeniu łatwiej zrelaksować się, można też uciec od codziennej rutyny. Co jednak, gdy innym przeszkadza to, co dla nas jest zwyczajne i normalne?

REKLAMA
  • Tyle się mówi o akceptacji mam karmiących piersią w miejscach publicznych, ale teoria rozmija się z praktyką.
  • Karmiąca mama usłyszała, że to nieprzyzwoite karmić dziecko piersią na plaży.
  • Czy nasze społeczeństwo przestanie w końcu szokować widok karmiących mam?
  • To problem, który nadal się powtarza, choć tyle się już na ten temat mówi. Chodzi o karmienie piersią w miejscach publicznych. Rozmawiałam z koleżanką, która spędza właśnie urlop nad morzem.

    Zdjęłam ramiączko i zaczęłam karmić

    Wyjechała tam z partnerem, 5-letnim synem i 7-miesięczną córką. Czas spędzają głównie na plaży, bo starsze dziecko zafascynowane jest budowaniem zamków na piasku i moczeniem nóg w Bałtyku.
    – Jesteśmy w turystycznej, ale niezbyt dużej miejscowości. Rano, gdy przychodzimy na plażę nie ma wiele osób, tłoczniej robi się około południa. Rozstawiamy się zwykle z boku, ale dość blisko wejścia, bo niewygodnie jest przemieszczać się z wózkiem, parasolem przeciwsłonecznym i innymi rzeczami, które muszę wziąć, gdy jestem z dziećmi – opowiada Maria, mama Mateusza i Tosi.
    Już drugiego dnia spotkała ją nieprzyjemna sytuacja. Była w kostiumie kąpielowym, siedziała na kocu, pod parasolem. W którymś momencie jej córeczka zaczęła marudzić, więc zdjęła jedno ramiączko góry od kostiumu i po prostu przystawiła ją do piersi.
    – Było to dla mnie zupełnie naturalne. Przecież nie będę co godzinę wychodzić z plaży, by nakarmić moje dziecko. Naprawdę robiłam to dyskretnie. Nie epatowałam "cycem”, ale też nie zasłaniałam się jakimiś chustami, bo uważam takie zachowanie za bezsensowne. I co? I oczywiście znalazło się kobieta, której to przeszkadzało – mówi Maria.

    Usłyszałam, że jestem prawie naga

    Nieopodal siedziało małżeństwo, mniej więcej ok. 50-tki, czyli wydawałoby się nowocześni ludzie. To właśnie od kobiety usłyszała, że to jest nieprzyzwoite, co robi.
    – Powiedziała do mnie: "Niech się pani zasłoni, pani jest prawie naga. Tu są mężczyźni, pani syn na panią patrzy”. Nie ukrywam, zszokowały mnie te słowa. Po pierwsze, jak każdy na tej plaży byłam w kostiumie kąpielowym, po drugie, zdjęłam jedynie jedno ramiączko i nie prezentowałam piersi, a przystawiłam do niej od razu córkę, po trzecie, syn widział już niejednokrotnie jak karmię ją piersią, robienie z tego tematu tabu byłoby chore – dodaje Maria.
    Przyznaje, że nie odpowiedziała kobiecie nic mądrego. Burknęła, żeby zastanowiła się nad sobą, a jej partner powiedział do niej, by zajęła się własnymi sprawami, a nie obserwowaniem tego, kto co robi na kocu obok.
    – Ale mam taki niesmak po tej sytuacji. Czy to się kiedyś zmieni? Czy nasze społeczeństwo przestanie w końcu szokować widok karmiących mam? Nie zamierzam się ukrywać, by przystawić dziecko do piersi. Nie widzę w tym nic nieodpowiedniego czy niestosownego. W moim przekonaniu problem mają osoby, którym to przeszkadza – dodaje Maria.