
Zaczęło się od "potwora, który terroryzuje", a rozwija w kierunku "agresywnych 5-latków". "Zwierciadło" i Wojciech Eichelberger bronią swojego wywiadu, w którym padły słowa dotyczące ostawiania od piersi i spania z dziećmi. Rozmowy, którą obrażone poczuły się tysiące kobiet, którym zarzucono wychowywanie "terrorystów" na własnych piersiach.
Milczenie potrafi być złotem, a skróty myślowe przekleństwem. Przekonali się o tym redakcja magazyn "Zwierciadło" oraz psychoterapeuta Wojciech Eichelberger, którzy opublikowali rozmowę na temat karmienia piersią i spania niemowląt z rodzicami w jednym łóżku.
Pisaliśmy o tym wczoraj: "Żeby nie wychować potwora". Absurdalne rady dotyczące karmienia piersią w magazynie dla kobiet, bo tekst poruszył tysiące matek. Eichelberger w swojej wypowiedzi użył słów "terroryzujący", "potwór" i "legowisko".
Jego wypowiedź, w której nakazywał usamodzielnianie rocznych dzieci, by nie wyrosły na roszczeniowych dorosłych zirytowała także blogerkę Hafiję, która wrzuciła zdjęcie wywiadu na swoje profile w social-mediach.
To pod jej postem magazyn i psycholog odnieśli się do dyskusji o "potworach".
Napisało w swojej części mowy obronnej "Zwierciadło". Jednak potem jest już gorzej. O ile magazyn przeprosił, o tyle poproszony o głos w sprawie artykułu "Śpij kochanie" Wojciech Eichelberger dolał tylko oliwy do ognia.
Najpierw bronił się, że przytaczany fragment był skrótem myślowym: Rozmowa, z której ten cytat został wyjęty, dotyczyła długiego i skomplikowanego procesu wspierania przez rodziców dziecięcej wrodzonej potrzeby usamodzielniania się - czyli stawania się możliwie jak najszybciej istotą zdolną do samodzielnego przetrwania i do samodzielnego życia.
Niestety potem psycholog zaczyna tłumaczyć, że roczne dzieci są biologicznie przystosowane do autonomii i każda mama roczniaka powinna przyznać mu rację.
I dalej:
Psychoterapeuta szczegółowo wyjaśnia potem, że wieloletnie karmienie instaluje w umyśle już nawet trzyletniego dziecka tendencję do instrumentalnego traktowania matki. I przytacza przykłady ze swojej praktyki, w której matki 5-6 latków wkładały ręce w dekolt kobiety, chcąc otrzymać zapewnienie bezpieczeństwa poprzez kontakt z piersiami.
Czytałam tę wypowiedź kilka razy, bo może i tym razem nie zrozumiałam pana psychologa i został użyty skrót myślowy. A jednak, specjalista wymaga od 5-latków by nie były uzależnione od matki i samodzielnie radziły sobie z trudnymi emocjami.
Po raz kolejny zostałyśmy pouczone przez mężczyznę, który mówi nam jak karmić piersią, jak budować relację z dzieckiem, a przede wszystkim, jak nauczyć dziecko, by dało nam spokój.
Podsumujmy tę wypowiedź, jak jedna z internautek: Dramat.
