Koza plus - dodatkowe zajęcia wyrównawcze
Koza plus - dodatkowe zajęcia wyrównawcze Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Gazeta

42 godziny zamiast 32 w szkole. To jeden ze scenariuszy programu MEiN, który nauczyciele okrzyknęli "Koza+". Narodowy program nadrabiania zaległości podoba się chyba tylko rządzącym.

REKLAMA

Program "Koza+"

O dodatkowych godzinach wyrównawczych już na początku pandemii mówił wcześniejszy minister edukacji Dariusz Piontkowski. Pomysł ten resort po swojemu realizuje teraz pod szefostwem Przemysława Czarnka.
Za kwotę 187 mln zł uczniowie dostaną dodatkowych 10 godzin zajęć wyrównawczych. To właśnie w ich ramach będzie realizowany narodowy program nadrabiania zaległości. Kolektyw "Protest z Wykrzyknikiem" inicjatywę tę nazwał "Koza plus".
— Grzechem pierworodnym tej koncepcji jest kurczowe trzymanie się podstawy programowej i założenie, że trzeba dołożyć wszelkich starań, aby wtłoczyć uczniom do głów zapisane w niej treści. Od początku reformy powtarzają się zarzuty nadmiaru tychże, a nauka zdalna jeszcze pogłębiła problem. Jedynym rozwiązaniem jest radykalne odejście od dotychczasowego programu, modyfikacja podstawy i wymagań egzaminacyjnych — czytamy w poście Protestu z Wykrzyknikiem.

Dobrowolne zajęcia za 187 mln zł

MEiN pod propagandą dodatkowego zastrzyku gotówki na oświatę, utopi pieniądze w błocie. Po pierwsze uczęszczanie na takie zajęcia jest dobrowolne.
Po drugie, jeżeli znajdą się nauczyciele, którzy zechcą takie wyrównawcze poprowadzić i będą mieli na to czas, to pojawia się pytanie, czy znajdą się dzieci, które kolejne godziny z chęcią spędzą w szkołach. Tym bardziej że grupy nie mogą być mniejsze niż 10 osób.
— Rząd chce umożliwić uczniom po powrocie do szkół udział w dodatkowych i dobrowolnych zajęciach, które uzupełnią ich wiedzę oraz utrwalą wiadomości i umiejętności z wybranych przedmiotów. Wsparcie będzie kierowane do uczniów klas IV–VIII szkół podstawowych oraz uczniów szkół ponadpodstawowych. Na ten cel samorządy dostaną dodatkowe pieniądze na wypłatę wynagrodzeń dla nauczycieli, którzy będą prowadzić zajęcia — czytamy w komunikacie Centrum Informacyjnego Rządu.

To marnotrawstwo czasu

Czy rodzice zgodzą się na zajęcia do godziny 17? Wątpliwa sprawa. Spędzenie w szkole czy przed ekranami komputera 11 godzin nad zadaniami, które dziecka nie interesują to szczyt marnotrawstwa czasu i potencjału ucznia. To dodatkowo działanie na niekorzyść dziecka, przemęczając je.
Lepiej byłoby zwolnić dziecko z tej dodatkowej matematyki bądź biologii, by po pandemii miało czas na realizacje swoich zainteresowań lub po prostu odbudowywanie relacji z rówieśnikami. Lepiej byłoby 187 mln przekazać na zielone szkoły, animacje i inicjatywy, które umożliwią dzieciom wzmacnianie więzi, które tak osłabły w czasie pandemii.

Potrzebny program odbudowy relacji

Przez ostatni rok dzieci się pozmieniały, najlepszych szkolnych przyjaciół z czasów lekcji stacjonarnych, zastąpili inni najlepsi przyjaciele z czasów lekcji w pandemii. Na klasowych grupkach ktoś napisał hejtujący komentarz i dziecko żywi urazę. Koledze coś wymsknęło się przez mikrofon i teraz ma się do niego żal.
Wszyscy słyszeli na Teamsie, jak w tle kłócą się rodzice, albo dziecko zapomniało wyłączyć kamerki i zrobiło coś głupiego, z czego później wszyscy się śmiali i będą się śmiali również po powrocie do ławek. Nadrabianie podstawy programowej nie wyleczy tych "małych" dziecięcych ran, które potrafią zadawać duży ból.
Co ciekawe, z samorządów pojawiają się głosy, że te 10 godzin na oddział to mało, by nadrobić zaległości.
— Trzeba się zastanowić nad decyzją o powtórzeniu roku szkolnego, a nie wprowadzać doraźne działania — mówiła w DGP Izabela Leśniewska, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 23 w Radomiu.
Po tak długim i dotkliwym dla części uczniów okresie izolacji przydałoby się więcej czasu nie na czytanie lektur i rozwiązywanie zadań, ale więcej czasu na socjalizację, jakiej dotychczas w szkole nie było.
Jednak pieniądze wydaje się gdzie indziej – na programy, które nie zadziałają i jedynie na rządowych prezentacjach wyglądają profesjonalnie, a w rzeczywistości wiele się nie zmieni.