unsplash

Obecna sytuacja dla nikogo nie jest łatwa. Wielu osobom towarzyszy lęk, stres, a na niektórych spada o wiele więcej obowiązków niż zazwyczaj. Ale żeby przeżyć trudny czas, trzeba także zauważać pozytywne aspekty - na przykład możliwość pracy z domu (#homeoffice2020). Nawet w czasie epidemii, można znaleźć pozytywy, chociażby to, że zaczynamy doceniać rzeczy i sprawy, które kiedyś wydawały nam się zwyczajne i oczywiste, jak wyjście z rodziną na spacer do lasu czy niedzielny obiad w restauracji.

REKLAMA
Do pozytywnego spojrzenia na sytuację epidemiczną, zachęca również Riya Sokol, która na instagramowym profilu zamieściła napisany przez siebie wiersz "Dziękujemy koronawirusie".
Dzięki sytuacji panującej na całym świecie zaczynamy być wdzięczni za drobne rzeczy. Cieszymy się, że nikt z naszych bliskich nie jest chory albo, że możemy zobaczyć bliską osobę, po dwutygodniowym czasie obowiązkowej izolacji. Właśnie dlatego warto spróbować spojrzeć na ten czas z wdzięcznością, bo – jeśli dobrze się przyjrzeć – wiele osób ma za co podziękować koronawirusowi.

Szansa, żeby się spotkać

"Największym plusem czasu epidemii jest chyba to, że odnowiłam wiele kontaktów, w tym przyjaźń sprzed kilku lat" – mówi Marta. Jednak nie tylko zapomniane znajomości, okazały się ważne w czasie kwarantanny. Mamy teraz więcej czasu na przebywanie z osobami, z którymi mieszkamy. "Z narzeczonym potrafimy być ze sobą 24/7" – wyznaje Anna.
Wspólnie spędzone posiłki, to dla wielu z nas była rzadkość. Szybkie śniadanie, obiad w pracy, późna kolacja w pędzie, raczej jedzona osobno. Albo w ogóle. Obowiązek pozostania w domu wprowadził w tym zakresie zmiany: "Wreszcie nie chodzę głodna. Mam czas, żeby zjeść obiad, i to jeszcze z moją drugą połówką" – dodaje Anna.
Tu i ówdzie słyszę lub czytam narzekania, dotyczące rozłąki, którą ludzie z powodu koronawirusa muszą przeżywać. Jednak więcej jest tych pozytywnych opinii. "Codziennie mogę widywać się z moją dziewczyną, ponieważ teraz jesteśmy oddaleni od siebie o jakieś 7 kilometrów, a nie 300" – odpowiada Piotr, kiedy pytam go o pozytywne skutki epidemii.
Wielu rozmówców podkreśla także fakt, że mają więcej czasu dla swoich dzieci, nie spieszą się, mogą spędzić z nimi czas i się pobawić. Ważna w czasach koronawirusa okazała się też przestrzeń. "Ja dopiero teraz zaczęłam doceniać, że mam dom i ogród, wiele razy prosiłam męża, żebyśmy sprzedali dom i przenieśli się do miasta, teraz już nie będę tego robić" – mówi Maja.

Czas dla siebie

Część osób należy do grupy, która po kwarantannie pochwali się znajomością sześciu nowych języków obcych, będzie umiała przyrządzić dziesięć nowych, wegańskich potraw i wyda swoją – oczywiście napisaną w czasie kwarantanny – książkę. Inni, zaliczają się do tych, którzy cały okres epidemii, przeleżą w łóżku, chcąc wreszcie odreagować czas spotkań z ludźmi, stresu i trudnej fizycznie pracy. Odeśpią, zregenerują się.
Paulina mówi o tym, że wreszcie udało jej się zwolnić: "Przestałam sama na siebie narzucać dodatkowe obowiązki. Wcześniej czułam, że nie mogę przegapić żadnego wydarzenia, wystawy. Teraz nauczyłam się spędzać wieczory sama. Staram się skupić na sobie. Wreszcie przestałam mieć wyrzuty sumienia, że coś przegapię".
Wiele ludzi potrafi znaleźć odpowiedni sposób na spędzanie czasu w zamknięciu. "Ja uczę się samodyscypliny i trenuję silną wolę. Wiem, że nie zrobię niczego produktywnego, jeśli nie podniosę się wcześnie rano z łóżka" – mówi Maria. I dodaje: "Dzięki temu w czasie kwarantanny zaczęłam pisać książkę dla dzieci i uczę się nowego języka obcego".
Ale pomysłów na znalezienie małych radości w czasie kwarantannie i zadbanie w tym okresie o siebie jest więcej. Jazda na wrotkach po pokoju (jeśli mieszka się w domu), zorganizowanie sobie domowego SPA, słuchanie audiobooków, wypiekanie chleba czy przyrządzanie sera własnej produkcji – to tylko niektóre z plusów kwarantanny, o których mówią zapytane przeze mnie osoby. Wypowiedź Kingi trafnie podsumowuje komentarze innych: "W końcu zaczęłam robić to, na co brakowało mi czasu".

Pieniądze w portfelu, praca w domu

Niektórzy mówią o tym, że dzięki zamknięciu barów, restauracji czy kawiarni, zaoszczędzili sporo pieniędzy. Ewa opowiada: "Lubiłam z synem powłóczyć się po sklepach, lodziarniach, a teraz wszystko zamknięte, więc pieniądze zamiast w sklepowej kasie, zostają u mnie w portfelu". Niektórym odpowiada praca zdalna, nie muszą przejmować się dojazdami, korkami. "Nie tracę czasu na dojazd na zajęcia, bo mam je w domu" – mówi Piotr, student.
Wiele osób zaznacza, że zupełnie inaczej im się pracuje, kiedy mają świadomość, że w pokoju obok czeka na nich osoba, którą kochają i, z którą mogą spędzić czas, podczas przerwy w pracy. Z powodu koronawirusa zmieniły się też zadania niektórych pracowników. "Mam teraz inne obowiązki w pracy, a dzięki temu – więcej przerw i czasu wolnego".

Codzienne szczęśliwostki

Jak widać, nie brakuje powodów, by w trudnej sytuacji znaleźć drobne – albo te większe – radości. Czas zatrzymania, przeorganizowania życia, a często także wartości, daje nam ku temu okazję. Zaczynamy wówczas dostrzegać to, co wcześniej było dla nas zwyczajne i oczywiste.
Część z nas ma również więcej sposobności, by pozostać w domu, a tym samym móc rozwinąć swoje pasje i lepiej poznać siebie. Nauczmy się więc dostrzegać codzienne szczęśliwostki w czasie kwarantanny, jak choćby ta: "Mogę się polenić bez wyrzutów sumienia".