
Oskarżenia o nepotyzm i sprzeniewierzanie pieniędzy podatników przez polityków pojawiają się w prywatnych rozmowach Polaków cały czas. I trudno im się dziwić, kiedy w ramach troski o młode pokolenie, Ministerstwo Sprawiedliwości funduje nam spot o "objawach", świadczących o tym, że nasze dziecko wkracza na drogę przestępczą. Spot, po którego obejrzeniu spadają skarpetki ze stóp, złudzenia z dusz i pojawia się jedno tylko pytanie: dlaczego rządzący postanowili za ten bełkot zapłacić?
REKLAMA
Droga przestępcza
Trwający niespełna 12 minut spot jest dostępny na YouTubie, ale – umieszczony na płycie DVD – trafił też, dzięki współpracy MS z MEN, do ok. 30 tys. szkół podstawowych i średnich w całej Polsce. Jest pokazywany rodzicom na zebraniach.
Trwający niespełna 12 minut spot jest dostępny na YouTubie, ale – umieszczony na płycie DVD – trafił też, dzięki współpracy MS z MEN, do ok. 30 tys. szkół podstawowych i średnich w całej Polsce. Jest pokazywany rodzicom na zebraniach.
Wystąpiły w nim dwie ekspertki: psycholożka Justyna Iwanowska i prof. dr hab. Barbara Toroń–Fórmanek z Uniwersytetu Zielonogórskiego. Jakie ich zdaniem są objawy wkraczania nastolatków na drogę przestępczą?
Gotówka, wagary, pasja...
Choćby pojawienie się w domu wartościowych przedmiotów czy dużych ilości gotówki – zwłaszcza jeśli dziecko nie chce się przyznać, skąd je ma. Czy kiedykolwiek byście na to sami wpadli? Są na szczęście na świecie prawdziwi specjaliści, którzy wreszcie nam uświadomili, że jeśli dziecko przynosi ze szkoły 10 smartfonów, to prawdopodobnie nie znalazło ich w rowie, ani nie wymieniło się "na karteczki".
Choćby pojawienie się w domu wartościowych przedmiotów czy dużych ilości gotówki – zwłaszcza jeśli dziecko nie chce się przyznać, skąd je ma. Czy kiedykolwiek byście na to sami wpadli? Są na szczęście na świecie prawdziwi specjaliści, którzy wreszcie nam uświadomili, że jeśli dziecko przynosi ze szkoły 10 smartfonów, to prawdopodobnie nie znalazło ich w rowie, ani nie wymieniło się "na karteczki".
To jednak nie wszystko: spośród zagrożeń psycholożki wymieniają też utratę dotychczasowych zainteresowań, używanie substancji psychoaktywnych, wagary i ucieczki z domu. Cóż, może teraz spadną klapki z oczu wszystkim mamom, które były święcie przekonane, że jeśli ich dziecko pije wódkę pod sklepem zamiast trenować – jak dotychczas – pływanie i nie wraca na noc do domu, to znaczy, że po prostu się rozwija.
Żeby zapobiec kradzieżom i wymuszeniom wystarczy, zdaniem pani Iwanowskiej, "podejmować działania na rzecz zaprzestania tych działań przez dziecko i na rzecz przyjrzenia się przyczynom tego działania". Cokolwiek to znaczy.
Tyle z oczywistości, które – jakby na to nie patrzeć – są niegroźne, choć właśnie na nie pieniądze zostały wyrzucone w błoto. Są jednak w tym klipie gorsze rzeczy.
Pozwalać na bunt czy raczej nie?
Bo zagrożeniem jest według pani Iwanowskiej "nagła zmiana wyglądu, zwłaszcza u dziewcząt". Nie wiem, co prawda, dlaczego to dziewczęce zmiany powinny niepokoić najbardziej, ale niezmiernie mi przykro, że zajmująca się nieletnimi psycholożka nie rozumie, iż zmiana wyglądu, zainteresowanie konkretną subkulturą czy chęć wyglądania na starszego niż w rzeczywistości, wpisana jest w naturę bycia nastolatkiem (obu płci). Może to świadczyć o problemach, ale najczęściej świadczy o "poszukiwaniu siebie" i chęci wyróżnienia się.
Bo zagrożeniem jest według pani Iwanowskiej "nagła zmiana wyglądu, zwłaszcza u dziewcząt". Nie wiem, co prawda, dlaczego to dziewczęce zmiany powinny niepokoić najbardziej, ale niezmiernie mi przykro, że zajmująca się nieletnimi psycholożka nie rozumie, iż zmiana wyglądu, zainteresowanie konkretną subkulturą czy chęć wyglądania na starszego niż w rzeczywistości, wpisana jest w naturę bycia nastolatkiem (obu płci). Może to świadczyć o problemach, ale najczęściej świadczy o "poszukiwaniu siebie" i chęci wyróżnienia się.
Jak alarmują psychologowie, jeśli dziecko nie przeżyje żadnego buntu w wieku lat nastu, będzie musiało to nadrobić w przyszłości. Konsekwencje buntu w wieku lat 30. mogą skomplikować jednak życie znacznie bardziej niż "za dzieciaka".
Druga z ekspertek uznała, że niepokojący jest również brak asertywności wobec grupy rówieśniczej. To zdecydowanie prawda, z jednym tylko zastrzeżeniem: asertywności uczymy się w domu. Jeśli nie pozwalamy dziecku na wyrażanie własnego zdania czy wspomnianą wyżej zmianę wyglądu i cieszymy się, że "słucha nas we wszystkim", możemy mieć niemal pewność, że owej grupy rówieśniczej również we wszystkim będzie słuchać.
No i klops. Prawdziwa bomba dopiero się jednak zbliża!
Tatuaż = samookaleczenie?
Jej autorką jest prof. dr hab. Barbara Toroń–Fórmanek, która stwierdziła, iż niepokoić rodziców powinny tatuaże, które są według niej formą samookaleczania się. Pal licho, że "według niej", bo pani Furmanek na swoje nieszczęście podpiera się autorytetem "wszystkich psychologów"(!).
Jej autorką jest prof. dr hab. Barbara Toroń–Fórmanek, która stwierdziła, iż niepokoić rodziców powinny tatuaże, które są według niej formą samookaleczania się. Pal licho, że "według niej", bo pani Furmanek na swoje nieszczęście podpiera się autorytetem "wszystkich psychologów"(!).
Psychologowie bynajmniej tak nie twierdzą, wielu uznanych badaczy tematu (m.in. Ferguson czy Sullivan) są takim teoriom zdecydowanie przeciwni. Osoby wytatuowane mają bardziej pozytywny obraz własnego ciała niż osoby bez tatuażu, a osoby samookaleczające się – bardziej negatywny. Nie można tych dwóch kwestii porównywać.
Ponadto w książce "Inwazja przekłuwaczy ciał...", E. Gołąbek wyróżnił 4 główne potrzeby, charakterystyczne dla młodzieży, które stoją za wykonaniem sobie tatuażu. Są to: potrzeba estetyczna, potrzeba zaspokojenia przynależności do grupy, potrzeba bycia oryginalnym i zauważonym oraz manifestacja kontestacji i prowokacji. Im młodsza osoba decyduje się na tatuaż tym bardziej prawdopodobna jest któraś z powyższych motywacji.
Tatuaż w świecie przestępczym
Pogląd, że tatuaż kojarzy się ze środowiskiem przestępczym w 2013 roku bliski był 19 proc. Polaków powyżej 28. roku życia, ale wśród osób młodszych opinię tę podzielało zaledwie 1.6 proc. osób. To prosta zależność – kiedyś w Polsce rzeczywiście tatuowali się głównie więźniowie (i marynarze), od 1991 roku – kiedy nad naszym morzem powstało pierwsze studio tatuażu artystycznego – wiele się pod tym względem zmieniło.
Pogląd, że tatuaż kojarzy się ze środowiskiem przestępczym w 2013 roku bliski był 19 proc. Polaków powyżej 28. roku życia, ale wśród osób młodszych opinię tę podzielało zaledwie 1.6 proc. osób. To prosta zależność – kiedyś w Polsce rzeczywiście tatuowali się głównie więźniowie (i marynarze), od 1991 roku – kiedy nad naszym morzem powstało pierwsze studio tatuażu artystycznego – wiele się pod tym względem zmieniło.
Opinia prof. Toroń-Furmanek (a zatem, jak się wydaje, również Ministerstwa Sprawiedliwości, które za to zapłaciło) jest więc bliska opinii C. Lombroso, który w swoim słynnym dziele "Człowiek zbrodniarz w stosunku do antropologii, jurysprudencji i dyscypliny więziennej" z 1891 roku stwierdził, że tatuaż jest podstawowym wyróżnikiem osób przekraczających normy prawne i ma świadczyć o wrodzonych skłonnościach do zachowań przestępczych, dlatego też stał się "nowym szczególnym znakiem dla anatomii sądowej".
Ciekawe, czy do tych właśnie czasów chce się cofnąć Zbigniew Ziobro?
Może cię zainteresować także: "Dobre drzewo nie da zgniłych owoców". Terapeuta o tym, jak nie wychować patointeligentnego dziecka
