Te słowa w ustach dziecka to sygnał. Policjant zdradza słownik pojęć, na które musisz być wyczulony

Slang bywa łatwy do rozpoznania. Wystarczy znać funkcje poszczególnych narkotyków
Slang bywa łatwy do rozpoznania. Wystarczy znać funkcje poszczególnych narkotyków Unsplash.com
Jeśli jesteś rodzicem nastolatka, to nie jest ci obcy lęk przed pojawieniem się w jego życiu narkotyków. Żeby tego uniknąć, trzeba – po pierwsze i najważniejsze – dużo z dzieckiem rozmawiać, ale być też wyczulonym na język, którego używa w stosunku do kolegów. Emerytowany policjant i biegły sądowy od slangu narkotycznego Jacek Wrona opracował słownik, który może pomóc rozpoznać, czy w środowisku nastolatka pojawiają się narkotyki.


Homary i raki zamiast zwykłego jointa
Przyjmuje się, że określeń na narkotyki jest w Polsce około dwóch tysięcy, ale 600 z nich jest – jak mówi Jacek Wrona – "w miarę stałych". Jednym z najstarszych jest, zdaniem policjanta, określenie marihuany jako "Mary Jane", które dawno straciło konspiracyjny charakter, bo wszyscy odczytują je prawidłowo. Podobnie jak joint, trawa czy maryśka, koks (kokaina) i feta (amfetamina) – najmniej wyczulone ucho rozpozna, że mowa o narkotykach.


Młodzież – podobnie jak dilerzy – radzi sobie dzisiaj inaczej. – Miałem taką sprawę, gdzie posługiwano się dwoma określeniami: homary i raki. Człowiek prowadził sklep spożywczy, ale znaczne zapotrzebowanie na owoce morza było podejrzane. Rozwiązanie było proste – HoMar to skrót od Holenderska Marihuana, a KraB to skrót od Krajowa Baka, czyli polska produkcja marihuany – tłumaczy Jacek Wrona.


Bieżnia i czekolada
Rozpoznanie, że dziecko ma coś wspólnego z narkotykami ułatwi (przynajmniej powierzchowna) znajomość wyglądu i działania tych najpopularniejszych. Jeśli nastolatek wyjątkowo często mówi kumplowi przez telefon, żeby kupił czekoladę, nie musi (choć może!) to oznaczać, że rzeczywiście wieczorem gra z nim na Playstation i zajada się słodyczami.


– Dlaczego haszysz to czekolada? Bo jest pakowany w większości przypadków jak wielka tabliczka czekolady; haszysz pakistański ciężko w gruncie rzeczy odróżnić od czekolady, jest brązowy, a jak się łamie – to jak czekolada. Jeśli chodzi o marihuanę, to jest otrzymywana z konopi zielonych, kojarzy się z kopceniem, jaraniem, buchaniem. Susz to skojarzenia z herbatą. Amfetamina pobudza, więc w języku kojarzy się z tym, co szybkie, bieżnią (albo kawą). Sami w 80 proc. jesteśmy w stanie, bez przygotowania, rozwikłać, o czym mowa, jeśli znamy tę etymologię – tłumaczy Jacek Wrona.

Nic nowego w bibliotece
Są oczywiście również sformułowania, których nie sposób w ten sposób rozszyfrować. Każdy narkotyk można chociażby nazwać książką: idzie się po nią do biblioteki, biblioteka mogła być zamknięta, a bibliotekarz mógł nie mieć żadnych pozycji godnych do polecenia. Podobne analogie mogą dotyczyć dosłownie wszystkiego.

Narkotyki bywają też nazywane są ludzkimi imionami: według policjanta Andrzej, Antoni, Ania to amfetamina, Bogdan i Jarek to marihuana, Dorotki oznaczają leki psychotropowe, Helena –heroinę.

Niektóre popularne określenia na narkotyki znajdziecie na stronie prowadzonej przez pana Jacka.
Źródło: Gazeta Krakowska

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...