Milion obserwujących, zero szacunku. Idol nastolatek pogrąża się swoim komentarzem

Sebastian Kowalczyk ma 700 tysięcy followersów na Tik Toku
Sebastian Kowalczyk ma 700 tysięcy followersów na Tik Toku Instagram.com
– Czy widzieliście, jakie komentarze zostawia idol nastolatków – niejaki Sebastian Kowalczyk – pod filmikami osób które nie są idealnie wycackane, nie mają idealnie płaskiego brzucha i nie spędzają (tak jak on) życia na siłowni? – zapytała nas w mailu do redakcji czytelniczka, pani Ania.


Nie widzieliśmy, szybko nadrobiliśmy więc zaległości. I szczęki poszybowały nam w dół.

Ach, Sebastian...
Dwudziestoletni Sebastian Kowalczyk jest obiektem westchnień wielu nastolatek; tancerzem i – pod względem zakochaniogenności – polskim odpowiednikiem Justina Biebera. W aplikacji Tik Tok obserwuje go niemal 700 tysięcy osób. Umie wykorzystać swoją popularność; nie tylko reklamuje batoniki i piwo, ale jest także właścicielem agencji eventowej, która organizuje młodzieżowe "obozy, warsztaty oraz wydarzenia artystyczne".


Potrafi też grać na emocjach swoich fanek; zdobywa ich uznanie chociażby tym, że prowadzi warsztaty taneczne dla niesłyszących.

– Przystojny, empatyczny, pewny siebie, przedsiębiorczy – tak określa go dopytywana przeze mnie 15-letnia kuzynka. W jej klasie na Tik Toku śledzą go wszyscy.

"Ty grubasie"
Teraz na jego wizerunku pojawiła się rysa. Sebastian postanowił bowiem skomentować filmik, który do sieci wstawiła jedna z użytkowniczek aplikacji. Zaprezentowała na nim swój pociążowy brzuch – podczas upałów całkowicie odsłonięty. Zapytała przy tym followersów, czy oni też akceptują siebie.


– Są pewne granice ubioru... i w tym przypadku tutaj nie chodzi o akceptację, tylko o rozwagę – skomentował jej film celebryta.

Na szczęście nie wszyscy fani i TikTokerzy okazali się wobec niego bezkrytyczni. W następstwie swojego komentarza Sebastian przeczytał wiele oskarżeń i słów o stracie szacunku. Postanowił się więc do całej sprawy odnieść, wstawiając na Tik Toka film o dosyć pokrętnej treści. Przekonywał bowiem, że w jego komentarzu nie było hejtu, gdyż nie napisał jej "ty grubasie, zasłoń ten obrzydliwy brzuch".


Załączył też screena z rozmowy z autorką filmu, z której wynika, że jest dla niej miły i... daje jej słodką radę. Jaką? "Pamiętaj, że ciało jest jak plastelina. Możesz z nim zrobić, co chcesz".
Kurtyna.

Fani są podzieleni, a ich argumenty stare jak świat. Niektórzy uważają, że "wolność słowa" i "grzeczność wypowiedzi" usprawiedliwiają napisaną przez Sebastiana opinię, inni że jest to niedopuszczalne, gdyż cudzy wygląd nie powinien być przedmiotem (zwłaszcza publicznej) krytyki.

To, co zrobił Sebastian, było hejtem w białych rękawiczkach. Sugerowanie komukolwiek, że ma ze względów estetycznych zakrywać określone partie ciała podczas upałów, jest niedopuszczalne – zwłaszcza dla kogoś, kto jest wzorem do naśladowania dla setek tysięcy dzieciaków. Może to jest pretekst, żeby porozmawiać z nastolatkiem o body positive?