
W mitologii greckiej młoda nimfa o imieniu Klytia nieszczęśliwie zakochała się w Heliosie. Całymi dniami się w niego wpatrywała i nie mogła się nadziwić jego pięknu. Liczyła, że bóg zaszczyci ją spojrzeniem. Pewnego dnia odkryła jednak, że jego serce należy do innej kobiety. Postanowiła się zemścić. W wyniku jej intrygi boska kochanka została pochowana żywcem. Zrozpaczony Helios w przypływie wściekłości zamienił Klytię w groteskowy kwiat o chudej łodydze i olbrzymiej, bulwiastej głowie – słonecznik, który wciąż obserwuje swoją miłość, Słońce właśnie.
Elizabeth Nutt Wiliams, profesor psychologii próbowała wyjaśnić, co wpływa na to, że niektórzy ludzie, jak to się potocznie mówi, "mają szczęście", spotykają ich "szczęśliwe zbiegi okoliczności", których nie łączymy z działaniami racjonalnymi.
Bądź jak słonecznik, bierz z niego przykład – piszę te słowa i mam świadomość, że mogą one brzmieć absurdalnie. Jednak porównanie naszego podejścia do "zachowania" słonecznika ma większy sens, gdy przeniesiemy się na poziom metaforyczny.
Może cię zainteresować także: "Syndrom gotującej się żaby" potrafi zepsuć życie niejednego z nas. Nie bądź jak ten płaz
