
Kiedy opowiedziałam koleżance o tym eksperymencie, uznała, że jest "świetny". – To powinno stanowić dowód w rozprawach przeciw mowie nienawiści, które tak trudno wygrać – uznała. I nie sposób się z nią nie zgodzić.
REKLAMA
Eksperyment Johna Bargh
Jak podaje Instytut Neurolingwistyki, profesor John Bargh z New York University przeprowadził eksperyment na studentach losowo podzielonych na dwie grupy. Każda z nich wykonywała test, polegający na łączeniu wymieszanych słów w sensowne zdania. Studentom powiedziano, że celem eksperymentu jest badanie prędkości, z jaką są w stanie ułożyć sensowne zdanie z pomieszanych słów.
Jak podaje Instytut Neurolingwistyki, profesor John Bargh z New York University przeprowadził eksperyment na studentach losowo podzielonych na dwie grupy. Każda z nich wykonywała test, polegający na łączeniu wymieszanych słów w sensowne zdania. Studentom powiedziano, że celem eksperymentu jest badanie prędkości, z jaką są w stanie ułożyć sensowne zdanie z pomieszanych słów.
W teście pierwszej grupy umieszczone były takie wyrazy jak "agresywnie", "śmiały", "nieuprzejmy", "niepokoić", "zakłócać", "przeszkadzać" itp. Druga grupa otrzymała test ze słowami takimi jak "szacunek", "taktowny", "uprzejmy", "cierpliwie”, "ustępować" i "miły". Po zakończonej pracy student miał odnieść wypełniony kwestionariusz organizatorowi i otrzymać dalsze instrukcje.
Uprzejmi w teście, uprzejmi w życiu
Tak naprawdę wówczas na jaw miały wyjść skutki eksperymentu. Otóż za każdym razem organizator, do którego miał podejść student, zajęty był rozmową z asystentką, która stała w progu blokując wejście do pokoju. Prawdziwym celem eksperymentu było zmierzenie czasu, po którym student przerwie ich rozmowę i – tak jak było przecież wcześniej ustalone – porozmawiać z organizatorem.
Tak naprawdę wówczas na jaw miały wyjść skutki eksperymentu. Otóż za każdym razem organizator, do którego miał podejść student, zajęty był rozmową z asystentką, która stała w progu blokując wejście do pokoju. Prawdziwym celem eksperymentu było zmierzenie czasu, po którym student przerwie ich rozmowę i – tak jak było przecież wcześniej ustalone – porozmawiać z organizatorem.
Oczywiście Bargh spodziewał się, że studenci z grupy rozwiązującej test z uprzejmymi słowami zdecydują się przerwać rozmowę później niż ci, którzy musieli używać słów agresywnych. Oczekiwał jednak, że różnice będą wynosić maksymalnie minutę.
W rzeczywistości 82 proc. studentów z grupy "uprzejmej" w ogóle nie zdecydowało się na przerwanie rozmowy organizatora z asystentką! Tymczasem grupa agresywna przerywała rozmowę po mniej więcej 5 minutach.
Ugryźmy się w język
Słowa tworzą rzeczywistość. Warto czasem, zamiast narzekać (nawet jeśli przekleństwa aż cisną nam się na usta) i opowiedzieć znajomemu o tym, co nas dziś miłego spotkało. A zamiast wysłać mu linka do artykułu opisującego bolączki świata, przekazać wiadomość o tym, co dziś w świecie pozytywnego. Bo takich newsów, wbrew pozorom, też jest dużo.
Słowa tworzą rzeczywistość. Warto czasem, zamiast narzekać (nawet jeśli przekleństwa aż cisną nam się na usta) i opowiedzieć znajomemu o tym, co nas dziś miłego spotkało. A zamiast wysłać mu linka do artykułu opisującego bolączki świata, przekazać wiadomość o tym, co dziś w świecie pozytywnego. Bo takich newsów, wbrew pozorom, też jest dużo.
I ten jest jednym z nich. Bo pokazuje, jak niewiele trzeba, żeby być lepszym (i bardziej zadowolonym z życia) człowiekiem.
Może cię zainteresować: "Teraz można przyczepić się do wszystkiego". Miała być miła akcja sąsiedzka, wyszło jak zawsze
