"Buła w rękę i jakoś to będzie". Tak w polskich szkołach niszczy się żołądki i mózgi dzieci

Śniadanie dla dziecka do szkoły.
Śniadanie dla dziecka do szkoły. 123rf
Dlaczego nasze dzieci nie mają czasu na normalne śniadanie? Żyją w biegu, podobnie jak dorośli. Uczą się do północy, wstają chwilę przed 8:00. Biegną do szkoły zaspane i bez śniadania. W półśnie siadają w ławce z nieświeżym oddechem, twarzami jak zombi, z myślami gdzieś daleko. Tak wyglądają poranki w polskich szkołach.


Dwie lub trzy pierwsze lekcje są totalnie zmarnowanym czasem
Jeśli nasze dzieci mają dobrze funkcjonować w szkole i w życiu, musimy zwrócić uwagę na to, jak dbają o siebie. O swoją higienę umysłu, zdrowia fizycznego i psychicznego. Mam na myśli również posiłki, ich komponowanie, a przede wszystkim znajdywanie na nie czasu i przestrzeni. Może nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak z tym jest źle w polskich szkołach...


Tyle się mówimy o zdrowym jedzeniu, o niewychodzeniu z domu bez śniadania, o zachowaniu zasad czystości i spokoju. To ma być celebracja, a nie zapychanie żołądka bułą. Naukowcy przeprowadzili setki badań, które jasno pokazują, że mózg nie pracuje efektywnie o tak wczesnej porze.


Rozmawiamy o tym, a nasze dzieci i tak jedzą w pośpiechu byle co albo wcale. Z moich obserwacji wynika, że wielu uczniów w ogóle nie je śniadania w domu, a pierwszy posiłek spożywa dopiero po kilku godzinach!

Problem został zauważony i opisany na School Sucks, fanpage'u o szkole, przyjaźni i życiu. Bardzo mnie to ucieszyło, bo temat warto podjąć szerzej. To kolejne zaniedbanie polskiego szkolnictwa. –Jak taki mózg ma normalnie funkcjonować? – pyta autor wpisu. – W Anglii na przykład to przynajmniej mają około godzinną przerwę na lunch a we Francji nawet jeszcze dłuższą! W ciągu godziny można spokojnie, kulturalnie i bez pośpiechu uzupełnić braki energii, a nawet pogadać ze znajomymi. To ostatnie zdaje się być bardzo ważnym elementem socjalizacji, gdyż w ciągu zawalonego lekcjami, rozdzielonymi dziesięciominutowymi przerwami, dnia uczeń z trudem znajduje czas na szybkie połknięcie kanapki, lecąc od jednej klasy do drugiej. Z tego też powodu często, niestety, wybiera, niezdrowego batona czy inne świństwo - czytamy dalej we wpisie. Czy nasze dzieci są gorsze? Czy w polskiej kulturze celebrowanie posiłku to tylko przywilej klas wyższych, obrazek z kolorowych magazynów? To prosi się o zmianę.


Przeoczenie?
Okazuje się po prostu, że jedzenia w biegu uczymy się od najmłodszych lat. Cała grupa, nauczyciele i dzieci nie mają szans na jeden porządny posiłek w miłym towarzystwie podczas pracy w szkole. Podczas 20-minutowej przerwy przechodzą z klasy do klasy, szukają klucza, odpowiadają na pytania uczniów lub rodziców.

Dzieci szukają klasy, kserują materiały na kolejną lekcję albo przeglądają notatki. Słuszne pytania zostały postawione we wpisie. – A gdzie czas na herbatę czy kawę? Na kilka słów z kolegami i koleżankami z pracy? Gdzie czas na rozmowę z uczniami, którzy przecież mogą jej bardzo potrzebować?

Tak się długo nie da. Potrzebna jest zmiana!
Czy jest szansa na zmianę? Oczywiście wymagałoby to zmiany całego systemu szkolnictwa, a to już niezupełnie od nas zależy. Zatem, jak my – jako dorośli możemy wpoić dzieciom kulturę jedzenia. Myślę, że własnym przykładem. Jeśli sami jemy przy komputerze w pracy i w domu, jedzenie posiłku traktujemy jako jedną z nieważnych potrzeb, nie liczmy na cuda. Jeśli my nie celebrujemy, nie możemy wymagać czegoś innego od dzieci. Warto się temu przyjrzeć.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

KALENDARZ CIĄŻY

TYDZIEŃ PO TYGODNIU

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE