
Co zrobić, żeby skończyć wcześniej pracę? Udawać chorego, wymyślić historię o zalanym mieszkaniu, skłamać na temat "nagłych problemów"? Sposobów jest wiele, ale zachowanie opiekunki, które opisał na Facebooku pewien tata zakrawa na absurd...
REKLAMA
– Mam świadomość wagi zarzutu. Sam zamierzam się spotkać z Panią dyrektor w tej sprawie w poniedziałek – napisał pan Krystian w komentarzu pod swoim postem. Bo tak, trzeba przyznać, że opisane przez niego zachowanie opiekunki ze żłobka wydaje się tak nieprawdopodobne, że komentujący zaczęli dopytywać czy rzeczywiście miało miejsce.
Pan Krystian napisał, że sprawa dotyczy żłobka publicznego na ulicy Białostockiej w Warszawie. Do czasu wyjaśnienia sprawy nie podał jednak szczegółów. – Jesteś przedszkolanką albo opiekunką w żłobku publicznym? Mam dla Ciebie patent, jak wyjść wcześniej z pracy i w spokoju zrobić świąteczne zakupy! – ironicznie napisał na swoim profilu.
Z opisu wynika, że opiekunka zadzwoniła do wszystkich rodziców dzieci z grupy, poinformowała, że maluch ma gorączkę i trzeba go odebrać najpóźniej w ciągu dwóch godzin. Co robi rodzic? Oczywiście rzuca wszystko i w panice jedzie do placówki.
– Oddajesz zdrowe dziecko. Fakt wystąpienia gorączki jest nie do udowodnienia i mógł być jednorazowy. Zamykasz żłobek i o 13 idziesz w spokoju robić zakupy. Jeśli jesteś naprawdę ogarnięty, w regulaminie masz zapis, że rodzice mogą ponownie oddać dziecko tylko po okazaniu zaświadczenia od lekarza. W ten sposób zapewniasz sobie wolny przyszły czwartek i piątek po świętach – czytamy w dalszej części wpisu.
Na pytanie jednej z kobiet czy opiekunka przekazała informację o gorączce wszystkim rodzicom, pan Krystian odpowiedział, że tego dnia w grupie jego dziecka była tylko czwórka maluchów, "więc dużo dzwonienia nie było". Sprawa ma być wyjaśniana w poniedziałek.
Może cię zainteresować także: Wbrew zakazom matki, opiekunka w żłobku podała dziecku własną pierś. Sprawa trafi do sądu
