"Zawiedliście nas". Mocne słowa 15-latki na Szczycie Klimatycznym w Katowicach

15-letnia Greta protestuje przed szwedzkim parlamentem przeciwko zmianom klimatu
15-letnia Greta protestuje przed szwedzkim parlamentem przeciwko zmianom klimatu Zrzut z ekranu/Twitter
1 września usiadła na schodach szwedzkiego parlamentu i rozpoczęła strajk, który nie bez powodu trwał osiem kolejnych dni – 9 września odbyły się wybory parlamentarne. Nie chodziła w tym czasie do szkoły. 15-letnia Greta przyjechała na Szczyt Klimatyczny ONZ do Katowic, by powiedzieć: "Liderzy nas zawiedli".


Walka o klimat
W grudniu 2015 r. na konferencji klimatycznej w Paryżu 195 krajów przyjęło pierwsze w historii powszechne, prawnie wiążące światowe porozumienie w dziedzinie klimatu. Określono w nim ogólnoświatowy plan działania, który ma nas uchronić przed groźbą daleko posuniętej zmiany klimatu dzięki ograniczeniu globalnego ocieplenia do wartości znacznie poniżej 2°C.

Na Szczycie Klimatycznym 2018 mają zostać ustalone reguły wdrożenia globalnego paryskiego porozumienia. Międzynarodowe obrady odbywają się w Katowicach od 3 do 14 grudnia. Jedną z uczestniczek rozmów była 15-letnia Greta Thunberg.

Zmianami klimatu zaczęła interesować się, gdy miała 9 lat. Ze swojej diety wyeliminowała mięso, przestała latać samolotami – w tej kwestii wzięła z niej przykład mama, śpiewaczka operowa Malena Ernman. Zmiany wprowadziła jednak cała rodzina. Thunbergowie zainstalowali baterie słoneczne, zaczęli hodować warzywa, ograniczyli podróże samochodem z napędem elektrycznym.Zacznijmy działać!
– Nauczyciele mówili, że powinniśmy wyłączać światła, oszczędzać wodę i papier, nie wyrzucać jedzenia. Zapytałam, dlaczego i wyjaśnili mi, że chodzi o zmiany klimatyczne. Pomyślałam, że to bardzo dziwne. Gdyby ludzie mogli naprawdę zmienić klimat, wszyscy by o tym rozmawiali, ludzie nie mówiliby o niczym innym. Ale tak się nie dzieje – tłumaczyła dziewczynka w wywiadach i powtórzyła te słowa w Katowicach.

O młodej aktywistce pisze cały świat, w mediach społecznościowych obserwują ją tysiące osób. Zrobiło się o niej głośno głównie za sprawą protestu przed szwedzkim parlamentem. Od wyborów 9 września kontynuuje swój strajk, tylko w trochę innej formie. Dziewczynka chodzi do szkoły od poniedziałku do czwartku, a w piątki opuszcza lekcje i spędza czas przed budynkiem parlamentu. Rodzice nie pochwalali tej decyzji, nauczyciele byli podzieleni.


Greta wierzy, że jej działania mają sens. – Robię to, ponieważ nikt inny nie robi niczego. Moją moralną odpowiedzialnością jest działać w takiej sytuacji. Chcę, by politycy uczynili kwestie klimatyczne swoim priorytetem, by skupili się na zmianach klimatu i potraktowali je jako kryzys. Ich działania są za małe i zbyt późne – tłumaczyła w jednym z wywiadów.

Efekt Grety
W ostatni piątek, 30 listopada, tysiące uczniów australijskich szkół wyszło na ulicę, aby protestować – tak jak młoda Szwedka robi to od 15 tygodni, siedząc samotnie pod szwedzkim parlamentem.

Szwecja uznawana jest za jeden z bardziej pro-ekologicznych krajów na świecie. Jednak zmiany klimatyczne na liście rządowych priorytetów znajdują się dopiero na 8. miejscu. I właśnie o to głównie walczy Greta – według niej tak ważna sprawa powinna być numerem 1. Tym bardziej że mamy informacje i narzędzia, dzięki którym mamy ostatnią szansę, by zatrzymać zmiany klimatu.

Dziewczynka w piątek na Szczycie Klimatycznym w Katowicach spotkała się Sekretarzem Generalnym ONZ, Antonio Guterresem. Rozmawiała z nim o "sprawiedliwości klimatycznej". Podkreśliła, że konferencjach klimatycznych, które odbywają się od 25 lat, przemawiają rzesze ludzi. Oni wszyscy prosili, by przywódcy wszystkich państw zajęli się tym ważnym tematem, powstrzymali emisje gazów cieplarnianych.– Ja nie będę błagać światowych liderów, aby dbali o naszą przyszłość. Zamiast tego sprawię, by wiedzieli, że zmiany nadchodzą, czy tego chcą, czy nie. Po drugie, będę błagać ludzi, żeby zdali sobie sprawę, że polityczni liderzy nas zawiedli. Rządzący zignorowali nas i zignorują nas ponownie – powiedziała.

W jednym z wywiadów 15-latka powiedziała, że ma zespół Aspergera, więc dla niej "większość rzeczy jest czarna lub biała". – Patrzę na ludzi u władzy i zastanawiam się, jak bardzo skomplikowali sprawę. Słyszę, jak ludzie mówią, że zmiany klimatyczne są zagrożeniem egzystencjalnym, ale obserwuję, że ludzie postępują tak, jakby nic się nie działo.
Napisz do autorki: alicja.cembrowska@mamadu.pl
Źródło: dziennikzachodni.pl, TVN24
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...

Narodowe smażenie dzieci

PRZEDSZKOLAK

ROZWÓJ I WYCHOWANIE