
Nadszedł czas podsumowań roku szkolnego. Rodzice i dzieci odetchnęli z ulgą. Oceny wystawione, pora na nagrody. Słysząc poranną rozmowę w autobusie dwóch mam: "Mój będzie miał świadectwo z paskiem, oby tak dalej". Miałam wrażenie, jakby spełniło się jej marzenia (nie syna). Dzieci są kuszone drogimi wakacjami lub prezentem do 2000 zł, wszystko za wysoką średnią ocen. Nawet jeśli nie czują, że dany przedmiot to ich mocna strona, bo urodził się humanistą, nie umysłem ścisłym, chcą być w nim dobrzy, próbują walczyć o wygraną. Jaki ma to na nich wpływ w dłuższej perspektywie? Wzmacnia czy zabija motywację młodzieży?
Nie pomyślałam wcześniej, że można nagradzać dziecko za oceny pieniędzmi, sprzętem elektronicznym czy innymi gadżetami.
Jak to wytłumaczyć? Po prostu, nagrody materialne wywołują efekt zadowolenia, ale na chwilę. W dłuższej perspektywie budują one potrzebę motywacji zewnętrznej. Z czasem dziecko przestaje się uczyć, bo przewiduje, że coś może za to dostać. Coraz częściej spotkać można się z postawą dzieci: „jeśli nie dostanę nagrody, nie będę się uczył”, są też dzieci, które proszą nauczycieli o lepsze oceny, bo obiecaną mają nagrodę.
Jak zatem docenić? Przede wszystkim nagradzanie nie musi być wyłącznie materialne. Istnieją nagrody społeczne, które polegają na zrobieniu czegoś razem – wspólna wyprawa, słowa docenienia. Myśląc o tym, przypominam sobie, jak wyglądał dzień rozdania świadectw kiedyś. Zorganizowany piknik dla dzieci i rodziców w parku z zabawami i ogniskiem, wyjście do kina, pójście na wymarzony koncert. To było coś! Do dziś to wspominam i pamiętam, jaka radość z tym się wiązała. Rozumiem też, że czasy się zmieniają. Chcemy więcej, bardziej, dalej. Jednak w kwestii potrzeb człowieka nie zmieniło się wcale tak dużo. Tak jak kiedyś potrzebujemy zauważenia, docenianie, miłości. Psychologowie słusznie podpowiadają – nie nagradzaj i nie chwal dziecka za osiągnięcia, lecz za wysiłek, jaki w nie włożyło. Warte zapamiętania.
Może cię zainteresować także: "Rodzice przestańcie żebrać o oceny dla dziecka". Apel nauczycielki zawstydzi wielu
