O tym nie mówi się głośno. Dziewczynka, która chciała popełnić samobójstwo, przerywa milczenie

Depresja u nastolatków kończy się niejednokrotnie samobójstwem
Depresja u nastolatków kończy się niejednokrotnie samobójstwem Prawo autorskie: antonioguillem / 123RF Zdjęcie Seryjne
Statystki "grzmią". Co 5. nastolatek w Polsce przejawia zaburzenia psychiczne. Do 15. roku życia są to głównie zaburzenia lękowe oraz zachowania typowe dla depresji młodzieńczej, a ok. 18. roku życia – epizody dużej depresji. U osób 15–24-letnich samobójstwo jest na 3. miejscu wśród przyczyn śmierci. Stres szkolny, nieszczęśliwa miłość, konflikty z rodzicami to najczęstsze motywy prób samobójczych. W tej sytuacji nie radzą sobie nie tylko dzieci, ale i rodzice. Uderzający jest fakt, że o próbie samobójstwa dziecka rodzice nierzadko dowiadują się dopiero w gabinecie terapeutyczny, jeśli w ogóle zdążą. Gdzie mieli oczy? Co oni robili? Jak można było nie dostrzec zmiany w zachowaniu? – to pytania, które wypływają same.


Co w tych domach się dzieje?
Monika ma 16 lat, dzień temu chciała popełnić samobójstwo. Całe opakowanie tabletek na zaburzenia lękowe popiłam alkoholem i pocięła sobie nadgarstki. – Kto cię uratował? – pytam. – Sama się uratowałam, po prostu ocknęłam się w pokoju. Myśli samobójcze mam od pół roku.


– Jak to sama, a gdzie byli twoi rodzice? Nie zareagowali? Nic nie dostrzegli? – pytam. – Dużo pracują, nie wiedzą o próbie samobójczej, nie wiedzą o cięciach, przyzwyczaili się do mojej anhedonii i osobowości depresyjnej – mówi Monika. Przyzwyczaili, dużo pracują – słowa, które “huczały” mi w uszach jak alarm. Wiedziałam, jak bardzo potrzebuje pomocy, ale tak trudno jest jej ją przyjąć.


(Nie)widzialna depresja u nastolatków
Obecnie mówi się o niej dużo, temat depresji nie schodzi z nagłówków gazet, haseł kampanii wspierających zdrowie psychiczne, przyznają się do niej osoby publiczne. Jednak nie przenika do świadomości społeczeństwa na tyle, aby być czujnym. Dziecko siłuje się bardzo często z własnymi emocjami, a rodzice pochłonięci są w tym czasie pracą. W pewnym momencie to wybucha. Kluczowe okazuje się rozpoznanie momentu, w którym chwiejność nastroju, pogłębiony smutek, bezsenność, spadek energii i inne objawy powinny już niepokoić. Jeśli osoba nie realizuje swoich podstawowych potrzeb, pojawiają się myśli rezygnacje, plany samobójcze, pozorne pogodzenie z cierpieniem i trwa to przynajmniej 2 tygodnie, wtedy mówimy o depresji. Nie należy wtedy zwlekać.


Dlaczego moje dziecko?
Sama natura i mechanizmy powstawania depresji są bardzo złożone i zależą od wielu czynników. Przyjmuje się, że depresję wywołuje współdziałanie trzech mechanizmów: biologicznych, psychologicznych, środowiskowych. Do czynników predysponujących zalicza się czynniki osobiste, czyli podatność genetyczną (występowanie depresji w rodzinie), właściwości psychologiczne (np. podatność na krytykę), właściwości środowiskowe (np. niepewny typ więzi emocjonalnych z rodzicami, duża ilość wzmocnień negatywnych lub rozwód rodziców).

Jak to wygląda od strony rodziców?
– Nie chciała jeść, spać, żyć jej się nie chciało. Wcześniej była bardzo aktywna fizycznie, a nagle stała się nieobecna. Wcześniej była pochłonięta pasją malowania i fotografowania. Potem nastąpił przełom, porzuciła to, co od zawsze kochała. Byliśmy bezradni – opowiadają rodzice w kampanii społecznej "Twarze Depresji". – Po wizycie u psychiatry i przepisaniu leków, które brała przez 8 miesięcy, była przytłumiona, ale myśli samobójcze już nie występowały – dodaje mama.

Co jest bazą do depresyjności nastolatków?
U nastolatków depresję wywołuje chwiejność więzi. Ich psychika nie nadąża nad tym, co się dzieje w naszym świecie. Rodziny są mocno niestabilne. Brak poczucia przynależności, bezpieczeństwa rodzi zagrożenie.

U adolescentów też jest ogromna impulsywność, przeżywają świat w sposób czarno-biały.
Melanie Klein jedna z czołowych analityczne opisała depresyjność rozwija się u młodego człowieka bardzo szybko, od 6 miesiąca. Wtedy wchodzi w naturalnym proces rozwojowy utraty. Od tego, jak dziecko poradzi sobie z sytuacją utraty jedności z mamą, zależy jak będzie funkcjonowało w przyszłości. Taka pozycja się wyrabia między 6. miesiącem a 3. rokiem życia.

Jakie myśli są obecne w głowie dziecka z depresją?
Są zdania, które się powtarzają w wypowiedziach nastolatka. Wśród nich:
“Nic nie ma już sensu”
“Jestem dla rodziców obciążeniem”
“Przyszłość nie ma sensu”
“Nic mnie już nie cieszy”
"Już mnie nic ni interesuje"
"Dawniej to mnie cieszyło, teraz już nie"
"Po co to robić?"
"Nic się już nie zmieni".

Lekooporna
Monika w rozmowie podkreślała, że w leczniczą moc psychoterapii nie działa. Nie ma ochoty nawet się zapisać. Radzi sobie po swojemu. Pytam z niedowierzaniem – jak? – Leżę w łóżku, czasem wyjdę na dwór, jak mam siłę to obejrzę film. Tyle. Balansuje między myślą, że nic już w życiu nie ma sensu a myślami samobójczymi – opowiedziała. Wyznała też, że nic konkretnego się nie stało, co mogło stan smutku pogłębić – nikt nie umarł, nie przeżyła zawodu miłosnego. Od zawsze była melancholijna. Brak zainteresowania rodziców i szukania pomocy w szpitalu wciąż mocno mnie niepokoił.

Jedyne co robiła, to przyjmowała leki i chodziła do psychiatry – raz na 2 tygodnie... Leki nie działały, mimo że przyjmowała je od lutego. Inaczej pomóc Monika sobie nie dawała.

Rany! Jak to można przegapić?
Nie jest to odosobniona sytuacja, gdy nastolatek podejmuje nieudaną próbę samobójcze, a rodzice nie są niczego świadomi. Wynika to z kilku czynników.

– Po pierwsze nastolatkowie czasem w afekcie odbierają sobie życie. Po drugie istnieje stereotyp, że z racji wieku są zbuntowani, mroczni, melancholijni, z natury więc rodzice przymykają oko. Gdy ich dziecko chodzi przybite, zaniedbane albo od tygodni przeżywa zawód miłosny. Największa ignorancja rodziców polega na tym, że nie mają oni pojęcia o życiu emocjonalnym swoich dzieci. Wiedzą jak dzieci się uczą, wiedzą, jakie mają stopnie w szkole, ale nie zdają sobie sprawy z tego, czy dziecko ma przyjaciół (i jakich), jak sobie radzi w sytuacjach społecznych, czy jest zakochane, jaką rolę pełni w grupie – tłumaczy Katarzyna Kucewicz, psycholog, psychoterapeuta Ośrodku Psychoterapii i Coachingu INNER GARDEN.

Dobrze jest być świadomym rodzicem...
– W bliskiej empatycznej relacji z dzieckiem i umieć czytać między słowami. Nastolatkowie raczej nie umieją mówić wprost o swoich uczuciach, mówią na około, półsłówkami – podkreśla psycholożka i psychoterapeutka.

"Nie zareagowałem, teraz jest już za późno"
Z historii gabinetowych przywołuje też historię, która nokautuje i przygniata twarz do desek podłogi. Jest jak najbardziej wzięta z życia. Zmienia życie rodzica już na zawsze, nie ma odwrotu. – Pamiętam, jak kiedyś jeden z rodziców rozmawiał z przygnębionym synem i syn ten powiedział mu kilkakrotnie: „Wiesz tato, jakby się chciał zabić, to nigdy bym o tym nikomu nie powiedział”. Popełnił samobójstwo, a ojciec do dziś nie może przeboleć, że chłopiec wielokrotnie o tym mówił, a ten go totalnie zlekceważył. Żył w przekonaniu, że „to tylko takie gadanie” – opisuje sytuację Katarzyna Kucewicz.

Balans to recepta
Jak nie dać się zwariować a pomóc? – Przestrzegam przed nadwrażliwością, bo też nie o to chodzi, by ingerować w życie każdego nastolatka tak, jakby był potencjalnym samobójcą. Warto słuchać i mieć świadomość tego, co słychać u dziecka, nie tylko ile dziecko umie, i czy pojawia się na wszystkich zajęciach, ale przede wszystkim – co czuje, co się dzieje na przerwach, jak spędza czas po szkole, jakie ma relacje z rówieśnikami (one w tym wieku bardzo dynamicznie się zmieniają).